Stopniowe pogarszanie się koniunktury na światowych parkietach potwierdza spadek dolarowego indeksu MSCI World Index, opisującego notowania na giełdach państw rozwiniętych, poniżej 200-sesyjnej średniej kroczącej. To wstęp do trwałej zmiany trendu na malejący. To właśnie ta bariera powstrzymała podaż w maju. Jednak czerwcowe odbicie było niezbyt imponujące. Nie doprowadziło do pokonania poprzedniego szczytu, więc niedźwiedzie nie miały większych problemów z przejęciem kontroli nad tą grupą rynków w ostatnich tygodniach. Teraz powinny doprowadzić do testu tegorocznego dołka.
Polaryzacja postępuje
Każdy indeks ze swojej natury odzwierciedla jakąś średnią. Zauważmy, że o ile wspomnianemu wskaźnikowi do tegorocznego dołka brakuje jeszcze ok. 3%, to część indeksów biła w lipcu rekordy, a część walczyła o obronę wiosennego minimum. W tej pierwszej grupie znalazły się austriacki ATX oraz australijski All Ordinaries. W drugiej - amerykański Nasdaq czy londyński FT-SE 100. W trakcie czwartkowej sesji majowy dołek wyrównał również S&P 500, ale w drugiej połowie sesji nastąpiło odbicie od tego wsparcia.
Polaryzacja zachowań poszczególnych parkietów jest jeszcze bardziej widoczna na rynkach wschodzących. Z jednej strony ostatnie dwa miesiące były korzystne dla giełd latynoamerykańskich, które zyskały w tym okresie ponad 10%. To głównie zasługa Brazylii. Natomiast straty parkietów azjatyckich wyniosły przez ten czas 3,3%. Przypomnijmy, że w kwietniu i maju obie grupy rynków solidarnie traciły na wartości. Siłę parkietów mocno zadłużonych krajów Ameryki Łacińskiej można wiązać z zatrzymaniem się wzrostu rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Rentowność tamtejszych obligacji 10-letnich obniżyła się przez minione dwa miesiące o ponad 30 pkt bazowych, do 4,46%, co było wynikiem umacniania się przekonania o stopniowym zaostrzaniu polityki pieniężnej w USA. Giełdy azjatyckie pozostają pod wpływem doniesień dotyczących efektów i ewentualnych kolejnych działań zmierzających do schłodzenia chińskiej gospodarki.
Patrząc na perspektywy emerging markets przez pryzmat wykresu dolarowego indeksu, odzwierciedlającego notowania akcji z tego grona krajów, trudno być optymistą. Widzimy rysującą się na nim formację trójkąta, która jest charakterystyczna dla ruchów korekcyjnych. Właśnie doszło do przecięcia dolnej granicy tej figury, wyznaczonej przez linię łączącą dołki z maja i czerwca. Spadek o dalsze 3% doprowadzi do przebicia czerwcowego minimum, co potwierdzi sygnał sprzedaży.