Reklama

Kluczowe rozdanie

Czwarty kolejny tydzień amerykańskie indeksy zakończyły pod kreską. Ostatni raz tak złą serię miały na początku 2003 r. Choć skala zniżki nie jest duża - Nasdaq przez miesiąc stracił około 7%, S&P 500 zaś około 3,5% - to wystarczyło do przełamania istotnych wsparć.

Publikacja: 24.07.2004 08:34

Stopniowe pogarszanie się koniunktury na światowych parkietach potwierdza spadek dolarowego indeksu MSCI World Index, opisującego notowania na giełdach państw rozwiniętych, poniżej 200-sesyjnej średniej kroczącej. To wstęp do trwałej zmiany trendu na malejący. To właśnie ta bariera powstrzymała podaż w maju. Jednak czerwcowe odbicie było niezbyt imponujące. Nie doprowadziło do pokonania poprzedniego szczytu, więc niedźwiedzie nie miały większych problemów z przejęciem kontroli nad tą grupą rynków w ostatnich tygodniach. Teraz powinny doprowadzić do testu tegorocznego dołka.

Polaryzacja postępuje

Każdy indeks ze swojej natury odzwierciedla jakąś średnią. Zauważmy, że o ile wspomnianemu wskaźnikowi do tegorocznego dołka brakuje jeszcze ok. 3%, to część indeksów biła w lipcu rekordy, a część walczyła o obronę wiosennego minimum. W tej pierwszej grupie znalazły się austriacki ATX oraz australijski All Ordinaries. W drugiej - amerykański Nasdaq czy londyński FT-SE 100. W trakcie czwartkowej sesji majowy dołek wyrównał również S&P 500, ale w drugiej połowie sesji nastąpiło odbicie od tego wsparcia.

Polaryzacja zachowań poszczególnych parkietów jest jeszcze bardziej widoczna na rynkach wschodzących. Z jednej strony ostatnie dwa miesiące były korzystne dla giełd latynoamerykańskich, które zyskały w tym okresie ponad 10%. To głównie zasługa Brazylii. Natomiast straty parkietów azjatyckich wyniosły przez ten czas 3,3%. Przypomnijmy, że w kwietniu i maju obie grupy rynków solidarnie traciły na wartości. Siłę parkietów mocno zadłużonych krajów Ameryki Łacińskiej można wiązać z zatrzymaniem się wzrostu rynkowych stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych. Rentowność tamtejszych obligacji 10-letnich obniżyła się przez minione dwa miesiące o ponad 30 pkt bazowych, do 4,46%, co było wynikiem umacniania się przekonania o stopniowym zaostrzaniu polityki pieniężnej w USA. Giełdy azjatyckie pozostają pod wpływem doniesień dotyczących efektów i ewentualnych kolejnych działań zmierzających do schłodzenia chińskiej gospodarki.

Patrząc na perspektywy emerging markets przez pryzmat wykresu dolarowego indeksu, odzwierciedlającego notowania akcji z tego grona krajów, trudno być optymistą. Widzimy rysującą się na nim formację trójkąta, która jest charakterystyczna dla ruchów korekcyjnych. Właśnie doszło do przecięcia dolnej granicy tej figury, wyznaczonej przez linię łączącą dołki z maja i czerwca. Spadek o dalsze 3% doprowadzi do przebicia czerwcowego minimum, co potwierdzi sygnał sprzedaży.

Reklama
Reklama

Nasdaq na krawędzi

W USA w najgorszym położeniu znajdują się posiadacze walorów spółek technologicznych. Po przełamaniu w połowie lipca wsparcia w postaci dolnej granicy kanału wzrostowego, obejmującego notowania od jesieni 2002 r., sprzedający sprowadzili Nasdaq do minimum sprzed dwóch miesięcy. Jeszcze się obroniło, ale osiągnięcie przez akcje firm z branży półprzewodników, najbardziej wrażliwych na zmiany koniunktury gospodarczej, najniższych cen od sierpnia minionego roku, nie daje większych szans na zatrzymanie zniżki na tym poziomie (potwierdził to zresztą początek piątkowej sesji). Notowania indeksu Philadelphia Semiconductor uznawane są za prognostyk zachowania całego segmentu technologicznego.

Z przebiciem przez Nasdaq prostej, wyprowadzonej z dołka bessy, trzeba uznać, że w najlepszym przypadku znajdujemy się na początku korekty całego ruchu, rozpoczętego jesienią 2002 r. To otwiera indeksowi drogę do dotarcia przynajmniej w rejon 1670 pkt. Z uwagi jednak na to, że trwająca do początku tego roku hossa zatrzymała się na Nasdaqu, na oporze związanym z 38,2-proc. zniesieniem bessy oraz wypadającą prawie w tym samym miejscu górką z przełomu 2001 i 2002 r., dość prawdopodobnym scenariuszem pozostaje powrót do trwałej dominacji sprzedających. Mają oni szansę doprowadzić do testu 30--letniej linii trendu, znajdującej się na wysokości 1500 pkt. Spadek poniżej tej bariery rodziłby poważne przypuszczenia, że sektor technologiS&P 500 też

Poważne ostrzeżenie dostali również posiadacze akcji wchodzących w skład indeksu S&P 500. Wskaźnik z impetem przeciął 200-sesyjną średnią kroczącą. Jej obrona w połowie maja przyczyniła się do miesięcznej poprawy nastrojów. Teraz jednak znów rynek stanął w obliczu zagrożenia zakończeniem półrocznej tendencji horyzontalnej. Stanie się to z chwilą zamknięcia poniżej 1084 pkt. Konsekwencją tego zdarzenia byłaby zniżka równa wysokości konsolidacji, czyli ok. 80 pkt. W takiej sytuacji S&P 500 w szybkim tempie znalazłby się w okolicy 1000 pkt. Takiemu scenariuszowi przeciwdziałałby powrót ponad średnią z 200 sesji.

Coraz większym pesymizmem napawają europejskie indeksy. Francuski CAC, przecinając jednocześnie 200-sesyjną średnią kroczącą i prostą biegnącą po dołkach z marca i maja, wygenerował silny sygnał sprzedaży. Na linii o takim samym znaczeniu zatrzymała się zniżka niemieckiego DAX-a, ale piątkowe odreagowanie było bardzo słabe. To grozi przebiciem tej prostej, co byłoby wstępem do zakończenia trendu bocznego. Przy tegorocznym minimum kończył też tydzień brytyjski FT-SE 100. Ze względu na wcześniejsze przecięcie dolnego ograniczenia prawie rocznego kanału zwyżkowego oraz średniej kroczącej z 200 sesji, szanse na obronę tego wsparcia są niewielkie. Spadek poniżej niego zaowocuje przyspieszeniem przeceny.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama