Reklama

Rynek się uspokaja

Z Witoldem Orłowskim, szefem zespołu doradców ekonomicznych prezydenta RP, rozmawia Daniel Matolicz

Publikacja: 27.07.2004 07:55

Już kilka dni po nominacji Mirosława Gronickiego na ministra finansów wicepremier Hausner powiedział, że jednym z najważniejszych zadań będzie ograniczenie deficytu budżetowego na przyszły rok do 35 miliardów. Czy to się uda?

Deficyt jest ważnym, bardzo ważnym, wskaźnikiem. Ale szczerze, co jest najważniejsze w polskich finansach publicznych, to nie jest oczywiście to: czy w przyszłym roku deficyt będzie 35 czy 38, czy 32 miliardy. (...) Ja w ogóle uważam, że powinien być poniżej 30 miliardów zł.

Ale to chyba nierealne?

Oczywiście, że realne w sensie finansowym. Natomiast może być nierealne politycznie, bo to by wymagało bardzo ostrych cięć. (...) Trzeba finanse publiczne wstawić na tory stabilizacji. Z tego punktu widzenia nie chodzi o to, czy w jednym roku się uzyska, urwie się dwa miliardy dodatkowe, czy nie. Tylko chodzi o to, żeby rozpocząć bardzo poważne reformy (...) Uważam, że jest - oczywiście - potrzeba uspokojenia rynku finansowego i dobrze jest pokazać, że deficyt nawet na krótką metę zwalcza się ostrzej. Zresztą ten rynek już się uspokaja. (...)

W takim razie, co się stanie jutro? Dziś zaczyna się posiedzenie RPP. W środę decyzja.

Reklama
Reklama

RPP jest w bardzo trudnej sytuacji, dlatego że obiektywnie ta Rada odziedziczyła politykę pieniężną w stanie znacznie, znacznie gorszym niż poprzednia Rada to przyznawała, opuszczając swoje stanowisko. Poprzednia Rada lubiła tylko pokazywać, jak niska jest stopa inflacji. Jak się okazało, było to w znacznej mierze takie czasowe, przejściowe zjawisko (...). Wystarczyły tylko trochę wyższe ceny ropy naftowej, lekkie ożywienie w gospodarce plus akcesja do Unii i już ta niska inflacja zniknęła właściwie z dnia na dzień. Problem polega na tym, że ta Rada z jednej strony musi przeciwdziałać pojawiającej się presji inflacyjnej, z drugiej strony ma ograniczone pole działania, dlatego że stopy procentowe zostały zostawione - te krótkookresowe stopy banku centralnego, ale również rynkowe - na bardzo wysokim poziomie, tym poziomie wyjściowym. (...) Stopy są za wysokie i to każe Radzie być bardzo ostrożnym w podwyżkach, zbyt - być może - ostrożnym. Ale jak stopy są tak wysokie, to trudno się spodziewać więcej podwyżek.

Czyli konkretnie; jaka decyzja zapadnie w środę?

Sądzę, że w tym miesiącu nie będzie podwyżki, natomiast oczekiwałbym jeszcze w tym roku jakiejś podwyżki.

Dużej?

Na dużą podwyżkę nie bardzo jest miejsce, bo nikt nie ma ochoty zabijać wzrostu gospodarczego.

No właśnie, wzrost gospodarczy. Dane GUS-u za pierwsze półrocze mówią o tym, że ożywienie jest rzeczywiście jak najbardziej obserwowalne. Ale właśnie czy będzie to ożywienie trwałe?

Reklama
Reklama

Myślę, że tak. Nie weszliśmy w ten etap wzrostu, o którym można już powiedzieć, że już zupełnie spokojnie można patrzeć w przyszłość. (...) Myślę, że we wrześniu, październiku będziemy widzieć i odczuwać bardzo wyraźnie, że gospodarka ruszyła z miejsca.

A jak Pan prognozuje na koniec roku wzrost gospodarczy?

Sądzę, że będzie to około 6%, być może lekko poniżej 6%.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama