Kontrola dodatkowych parametrów i określenie norm, których przekroczenie klasyfikuje badany pojazd do kategorii odpadów - takie regulacje chce wprowadzić ministerstwo infrastruktury. Wczoraj resort przedstawił założenia dwóch rozporządzeń, mających na celu ograniczenie importu używanych aut (w czerwcu Polacy sprowadzili około 114 tys. takich pojazdów). Nie chodzi przy tym tylko o zapewnienie bezpieczeństwa na polskich drogach (choć taki argument pojawia się najczęściej). Rząd próbuje się także zabezpieczyć przed skutkami finansowymi nadmiernego importu. - Chodzi o to, że ktoś będzie musiał zapłacić za obowiązkowy recykling tych pojazdów - wyjaśniał Jerzy Król, naczelnik Wydziału Warunków Technicznych Departamentu Transportu Drogowego w ministerstwie. Unia Europejska obliguje nas bowiem do odzysku części z każdego złomowanego auta. Resort obawia się, że nadmierny import starych aut znacznie zwiększy koszty takiego odzysku. Niewykluczone że recykling i budowę stacji zajmujących się demontażem sfinansują kierowcy, płacąc dodatkową opłatę przy obowiązkowych kontrolach technicznych aut. Tak przynajmniej stanowi poselski projekt ustawy o recyklingu pojazdów wycofanych z eksploatacji, nad którym pracuje Sejm.
Przedstawiciele resortu nie umieli jednak odpowiedzieć, czy stacje kontrolujące pojazdy będą w stanie sprawdzić wszystkie nowe parametry, podane w nowych rozporządzeniach. - Naszym zadaniem było jedynie określenie norm, jakie muszą być sprawdzone - tłumaczył Witold Górski, wiceminister infrastruktury. Tymczasem problem ten może się pojawić np. przy badaniu wymiarów płyty podłogowej. Do tej pory badanie to było prowadzone niezwykle rzadko. Po wejściu w życie nowych aktów prawnych (prawdopodobnie będzie to przełom września i października), odchylenie od fabrycznych wymiarów płyty ma być badane znacznie częściej - będzie to bowiem parametr wskazujący, czy dany pojazd nadaje się na złom, czy nie.