Wczoraj walory Jukosu spadły o 14%. W poniedziałek ich kurs zniżkował o 21%, a od początku ubiegłego tygodnia aż o 54%, co oznacza, że kapitalizacja spółki zmniejszyła się aż o 11,4 mld USD i obecnie wynosi niecałe 10 mld USD. Większość inwestorów już chyba pogodziła się z faktem, że Jukos nie będąc w stanie spłacić zaległych podatków za lata 1999-2000 w kwocie 3,4 mld USD, zostanie postawiony w stan upadłości.
W Rosji spekuluje się, że majątek firmy przejmie inny koncern naftowy Rosnieft. Niedawno prasa donosiła też nieoficjalnie, że ofertę kupna Jukosu złożyło tajemnicze brytyjskie konsorcjum. Szanse, iż obecni właściciele uratują spółkę, są już raczej znikome. Propozycja osadzonego w więzieniu głównego udziałowca Jukosu, najbogatszego Rosjanina - Michaiła Chodorkowskiego, aby fiskus przejął za długi pakiet jego akcji, nie spotkał się z reakcją ze strony władz skarbowych. Zamiast tego komornicy zaczęli zajmować aktywa najważniejszej spółki zależnej Jukosu - Nieftiejugańska, która odpowiada za wydobycie ropy. Bez niej Jukos jest prawie bez wartości. Prokuratorzy poinformowali też, że będą się domagać od spółki kolejnych 3,37 mld USD zaległych podatków za 2001 r.
Gwoździem do trumny dla naftowego potentata będzie prawdopodobnie informacja z bieżącego tygodnia. Przebywający w Izraelu drugi ważny udziałowiec spółki - Igor Niewzlin, został oskarżony o zlecenie w latach 1998-2002 serii morderstw. Nakaz jego aresztowania wydał już moskiewski sąd ten sam, który w lipcu ub.r. osadził za kratkami Chodorkowskiego.