Mimo że w ubiegłym roku padło wiele głosów, by ograniczyć wynagrodzenie szefów spółek, okazał się on lepszy od poprzedniego. W 2002 r. zarobki amerykańskich dyrektorów wzrosły średnio o 9,5%. "Biorąc pod uwagę takie statystyki za ub.r. widać, że szanse na obniżenie uposażeń osób stojących na czele koncernów są nikłe" - brzmi komentarz Corporate Library do raportu.
Poprawa nastąpiła prawie we wszystkich elementach składających się na łączne wynagrodzenie prezesów. Rosły pensje podstawowe, premie roczne, dodatki motywacyjne i wartość zrealizowanych przez menedżerów opcji. Szefowie czterech spółek - działających w branży high-tech: Oracle, Apple Computer i Yahoo! oraz producenta kosmetyków Colgate-Palmolive - odnotowali w ub.r. wzrost łącznego wynagrodzenia o ponad 1000%. Liderem jeśli chodzi o wysokość zarobków był jednak menedżer innej spółki z branży nowoczesnych technologii - InterActive Corp. - Barry Diller, który w 2003 r. zarobił aż 156 mln USD. Na tę kwotę składa się jednak aż 151 mln USD z tytułu realizacji opcji na akcje firmy.
Z badań Corporate Library wynika, że na najwyższe płace mogli w ub.r. liczyć dyrektorowie spółek telekomunikacyjnych oraz instytucji finansowych działających zarówno na rynkach papierów wartościowych, jak i towarowych. Średnie ich wynagrodzenie wyniosło 8 mln USD.
Wśród ponad 1400 spółek publicznych objętych ankietą znalazły się 372 firmy wchodzące w skład indeksu szerokiego rynku S&P 500. Okazało się, że szefowie tych korporacji mogą liczyć na szybszy wzrost poborów. Średnio zarobili oni o 22,18% więcej niż rok wcześniej, podczas gdy dyrektorzy pozostałych badanych firm odnotowali przeciętny wzrost uposażenia o 13,12%.