Reklama

Budżet-żarłacz

Pięć euro za paczkę papierosów. Gdzie? We Francji. W efekcie podwyżek cen sprzedaż wyrobów tytoniowych spadła o jedną piątą.

Publikacja: 29.07.2004 08:40

We Francji bardzo wysokie podatki nałożone na produkty tytoniowe i przerzucone na palaczy spowodowały 20-procentowy spadek sprzedaży tych wyrobów. W pierwszym półroczu br. nabywców we francuskich sklepach znalazło 32,3 tys. ton wyrobów tytoniowych (40,6 tys. ton przed rokiem). Papierosy stanowią ponad 80% sprzedawanego asortymentu. Równocześnie sprzedaż cygar i tytoniu luzem wzrastała zarówno w ubiegłym roku (o 18%), jak i w bieżącym (o 14%).

Wyciąganie pieniędzy od podatników odbywa się we Francji pod hasłem walki z zagrożeniem zdrowia związanym z paleniem. Efektem jest 30-procentowy wzrost ceny paczki papierosów od października ubiegłego roku (początek kampanii antynikotynowej). Standardowa paczka kosztuje teraz w kraju nad Sekwaną 5 euro.

Spowodowało to drastyczny spadek zainteresowania palących zakupami we francuskich sklepach i podróże w celach handlowych do ościennych krajów. Szczególnie aktywni na tym polu są Francuzi mieszkający w rejonach przygranicznych. Nic dziwnego, że podróżują, skoro w Hiszpanii paczka papierosów jest przeciętnie tańsza o połowę, w Niemczech i Włoszech o 30%. Po papierosy nie opłaca się wyjeżdżać tylko do Wielkiej Brytanii, gdzie paczka kosztuje średnio 6,73 euro. Protesty biedniejących sklepikarzy i kioskarzy, wymierzone we władzę i jej politykę fiskalną, dopełniają obrazu.

Pomysłodawcą akcji był prezydent Jacques Chirac. Oficjalnie kierowała nim obawa o zdrowie Francuzów i próba zapobiegania chorobom związanym z paleniem papierosów. Prezydent triumfuje - zachorowalność pewnikiem spadnie, a "tytoniowe" wpływy budżetowe pozostają stabilne. W pierwszym półroczu tego roku wyniosły 7,28 mld euro, w pierwszym półroczu 2003 roku - 7,25 mld.

Wspomniana Wielka Brytania ma inny problem fiskalny - nielegalny import alkoholu i wyrobów tytoniowych powoduje utratę wpływów budżetowych w wysokości 1,2 mld funtów rocznie. Przeciętny właściciel sklepu traci tam rocznie 28 472 funty. Trzech na dziesięciu pytanych sprzedawców przyznało, że oferowano im alkohol i papierosy z przemytu. Tylko 4% z nich doniosło do urzędu celnego. Czyżby reszta uważała proceder za słuszny?

Reklama
Reklama

Specjaliści w Wielkiej Brytanii przyznają, że państwo poradzi sobie z tym problemem tylko poprzez obniżkę stawek, podatkowych. Znaki akcyzowe wprowadzane w 2006 roku, nic nie dadzą. Rynek wyrobów tytoniowych jest w Wielkiej Brytanii w 18% zajęty przez przeszmuglowane towary.

Francuzi dojdą do tego niebawem. Polska zapewne też - na razie statystyki są uspokajające, wpływy budżetowe nie maleją. Ale próba dalszego sięgania do kieszeni palaczy na pewno się pojawi, choćby pod płaszczykiem walki o zdrowie społeczeństwa. Wtedy drastycznie spadną legalne zakupy i zacznie się długa, bez szans na wygraną, walka z przemytem. Kilka lat temu ćwiczyliśmy to po drastycznym wzroście opodatkowania alkoholu...

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama