We Francji bardzo wysokie podatki nałożone na produkty tytoniowe i przerzucone na palaczy spowodowały 20-procentowy spadek sprzedaży tych wyrobów. W pierwszym półroczu br. nabywców we francuskich sklepach znalazło 32,3 tys. ton wyrobów tytoniowych (40,6 tys. ton przed rokiem). Papierosy stanowią ponad 80% sprzedawanego asortymentu. Równocześnie sprzedaż cygar i tytoniu luzem wzrastała zarówno w ubiegłym roku (o 18%), jak i w bieżącym (o 14%).
Wyciąganie pieniędzy od podatników odbywa się we Francji pod hasłem walki z zagrożeniem zdrowia związanym z paleniem. Efektem jest 30-procentowy wzrost ceny paczki papierosów od października ubiegłego roku (początek kampanii antynikotynowej). Standardowa paczka kosztuje teraz w kraju nad Sekwaną 5 euro.
Spowodowało to drastyczny spadek zainteresowania palących zakupami we francuskich sklepach i podróże w celach handlowych do ościennych krajów. Szczególnie aktywni na tym polu są Francuzi mieszkający w rejonach przygranicznych. Nic dziwnego, że podróżują, skoro w Hiszpanii paczka papierosów jest przeciętnie tańsza o połowę, w Niemczech i Włoszech o 30%. Po papierosy nie opłaca się wyjeżdżać tylko do Wielkiej Brytanii, gdzie paczka kosztuje średnio 6,73 euro. Protesty biedniejących sklepikarzy i kioskarzy, wymierzone we władzę i jej politykę fiskalną, dopełniają obrazu.
Pomysłodawcą akcji był prezydent Jacques Chirac. Oficjalnie kierowała nim obawa o zdrowie Francuzów i próba zapobiegania chorobom związanym z paleniem papierosów. Prezydent triumfuje - zachorowalność pewnikiem spadnie, a "tytoniowe" wpływy budżetowe pozostają stabilne. W pierwszym półroczu tego roku wyniosły 7,28 mld euro, w pierwszym półroczu 2003 roku - 7,25 mld.
Wspomniana Wielka Brytania ma inny problem fiskalny - nielegalny import alkoholu i wyrobów tytoniowych powoduje utratę wpływów budżetowych w wysokości 1,2 mld funtów rocznie. Przeciętny właściciel sklepu traci tam rocznie 28 472 funty. Trzech na dziesięciu pytanych sprzedawców przyznało, że oferowano im alkohol i papierosy z przemytu. Tylko 4% z nich doniosło do urzędu celnego. Czyżby reszta uważała proceder za słuszny?