ING Nationale-Nederlanden był jednym z dużych towarzystw, które jeszcze w ub.r. borykało się ze spadkiem przypisu składki. Złą passę udało się przełamać w I kwartale, w kolejnym niewielki trend wzrostowy został utrzymany. Ostatecznie w I półroczu ubezpieczyciel zebrał 451,6 mln zł składek, czyli 0,8% więcej niż w analogicznym okresie ub.r.
- Sprzedaż w miesiącach wakacyjnych utrzymuje się również na dobrym poziomie, dlatego sądzę, że ten rok uda się nam zakończyć niewielkim wzrostem przypisu składki - powiedział nam wczoraj Jarek Bartkiewicz, członek zarządu, dyrektor pionu finansów ING. Według niego, poprawa była możliwa dzięki wyhamowaniu spadku przypisu z umów o składce regularnej, a także rosnącym przychodom z wpłat jednorazowych. - Bardzo dobrze kształtują się przychody z wprowadzonego w kwietniu ubezpieczenia zaopatrzenia dzieci "Lew Junior", które stanowi około 14% nowej składki - dodał.
Stabilizację portfela widać również w przypadku wypłaconych odszkodowań i świadczeń. Wprawdzie w porównaniu z I półroczem ub.r. wzrosły one o 10,9 mln zł do 157 mln zł, ale dynamika jest ponaddwukrotnie niższa niż w I kwartale (18,8%). - To dlatego, że coraz mniej naszych klientów dokonuje wykupów polis - wyjaśnił J. Bartkiewicz.
Koszty działalności wzrosły w I półroczu nieznacznie do 121,7 mln zł, głównie za sprawą większych wydatków na akwizycję. - To naturalne, gdy rośnie sprzedaż - stwierdził J. Bartkiewicz. Mimo wzrostu kosztów oraz wartości wypłaconych odszkodowań, towarzystwo aż o ponad jedną trzecią do 71,04 mln zł poprawiło wynik techniczny. - Było to możliwe dzięki dużym przychodom z lokat na rynku akcji oraz większym wpływom z opłat za zarządzanie - stwierdził J. Bartkiewicz. Zysk netto, m.in. dzięki niższej stawce podatku CIT, wzrósł o 27,4%, do 54,5 mln zł.