Zysk netto największej holenderskiej grupy bankowo-ubezpieczeniowej spadł w drugim kwartale do 1,64 mld euro, z 1,86 mld euro odnotowanych przed rokiem. Analitycy nie spodziewali się tak dobrego rezultatu - przeciętna prognoz wynosiła 1,13 mld euro. Znakomity wynik sprzed roku to przede wszystkim zasługa giełdowej hossy, na której firma zarobiła 697 mln euro. Ostatnio indeksy poruszały się raczej w bok niż w górę i o trafione inwestycje było znacznie trudniej. Inwestorzy przychylnie przyjęli sprawozdanie grupy. Na giełdzie Euronext akcje zwyżkowały o 4,3%, najbardziej od trzech miesięcy.
Michel Tilmant, dyrektor generalny ING, stwierdził, że jest spokojny o wyniki finansowe w całym bieżącym roku. W minionym kwartale szczególnie dobrze poradziła sobie jednostka bankowa, której zysk wzrósł aż o 65%, do 670 mln euro. - Wyniki z działalności bankowej przekroczyły nasze oczekiwania, głównie z powodu niskich rezerw na złe długi - stwierdził Ivan Lathouders, analityk z brukselskiego KBC Securities. Korzystnie wypadła też ING Direkt, jednostka bankowości internetowej i telefonicznej, która dopiero w ub.r. po raz pierwszy mogła pochwalić się zyskiem. ING podało, że trwają negocjacje w sprawie sprzedaży niemieckiemu Commerzbankowi tamtejszego ING BHF-Bank.
Zysk pionu ubezpieczeniowego ING zwiększył się o prawie jedną czwartą i wyniósł 935 mln euro. Dobre rezultaty wykazały oddziały w Kanadzie, Azji i USA, a do poprawy wyniku przyczyniła się także sprzedaż udziałów w australijskim joint-venture z QBE Insurance Group, jedną z największych na tamtejszym rynku firm ubezpieczeniowych.