Papiery Barclays rosły już przez dwie poprzednie sesje. Najpierw w oczekiwaniu na wyniki finansowe, a w czwartek w reakcji na fakt, że okazały się one znacznie lepsze od prognoz. Przez te dwa dni akcje zyskały 4,4%. Na początku piątkowych notowań podskoczyły aż o 11%, do 535 pensów. Obroty nimi były najwyższe wśród notowanych w Londynie spółek.
O zainteresowaniu amerykańskiego giganta Barclaysem napisał brytyjski dziennik "Guardian" na swoich stronach internetowych. Według anonimowych rozmówców gazety, Citigroup może w najbliższym czasie złożyć ofertę przejęcia, dając 700 pensów za jedną akcję brytyjskiego banku. Wartość transakcji sięgnęłaby zatem 45 mld funtów (82 mld USD). Kapitalizacja Barclays przekroczyła wczoraj 33 mld funtów. Rzecznicy obu banków odmówili komentarza.
Zdaniem londyńskich dealerów, oficjalnej oferty Citigroup dotąd na pewno nie złożył. W takiej sytuacji Barclays nie mógłby skupować własnych akcji, co czynił w czwartek. Nie wyklucza się jednak, że może dojść do wrogiego przejęcia, bądź prowadzone są wstępne rozmowy.
Pogłoski na temat zainteresowania Citigroup brytyjskim bankiem mają swoje uzasadnienie. W zeszłym tygodniu Deryck Maughan, szef operacji międzynarodowych w Citigroup, podczas prezentacji dla inwestorów w Nowym Jorku powiedział, że korporacja zamierza podwoić przychody z bankowości detalicznej uzyskiwane poza USA. Wśród 13 priorytetowych rynków wymienił Wielką Brytanię. Citigroup jest właścicielem prawie 90% akcji naszego Banku Handlowego.
Spekulacje na temat przejęć w brytyjskiej bankowości nie ustają od momentu, gdy w zeszłym miesiącu hiszpański Santander Central Hispano złożył ofertę przejęcia banku hipotecznego Abbey National. Wartość tej transakcji to 8,2 mld funtów.