Czwartkowe rekordowo niskie wartości amerykańskich indeksów polski rynek początkowo przyjął spokojnie. Ostatecznie notowania , szczególnie największych spółek, dość mocno spadły. WIG20 stracił 1,5%. Sytuacja na wykresach najważniejszych amerykańskich indeksów zaostrza się. Nasdaq Composite podjął kolejną próbę wybicia w dół ze średnioterminowego trendu bocznego, która wygląda na bardziej wiarygodną od poprzedniej. Wartość indeksu jest najniższa od 10 miesięcy - podaż wyraźnie się rozkręca. S&P 500 zamknął sesję na najniższym poziomie w tym roku, ale wciąż ma szansę na obronę wsparcia w pobliżu 1080 pkt. Tu sytuacja nie jest tak klarowna jak na rynku technologicznym.
Obligacje też naciskają
Spadające notowania na rynkach zagranicznych sprawiają, że wyceny polskich firm stają się coraz mniej atrakcyjne. Na akcje mocniej zaczynają naciskać także obligacje. Ostatnia zwyżka na parkietach zbiegła się ze spadkiem rentowności (jest odwrotnie skorelowana z cenami) papierów dłużnych. Jednak obniżenie dochodowości obligacji skarbowych to tylko korekta w dłuższym trendzie, który dla posiadaczy tego rodzaju papierów nie jest korzystny. Od początku roku rentowność obligacji 5-letnich wzrosła z 6,64% do 8,05% w drugiej połowie lipca. Korzystając z popularnego modelu wyceny akcji, w którym odwrotność wskaźnika C/Z porównuje się z rentownością papierów dłużnych: 6,64% odpowiada C/Z na poziomie 15, natomiast 8,05% przekłada się na C/Z na poziomie 12.
Co gorsza - dla akcji - jest dość prawdopodobne, że szczyt na 8,05% zostanie przekroczony. Korekta na rynku obligacji znalazła się na poziomie majowego szczytu (cały czas mam na myśli rentowność papierów). Jeśli wsparcie to obroni się - możliwy jest trochę głębszy spadek, do głównej linii trendu wzrostowego - ataku na szczyt sprzed dwóch tygodni można spodziewać się w każdej chwili.
Niewielu chce sprzedawać