MF chce wprowadzić na rynek obligacje dziesięcioletnie o zmiennym oprocentowaniu. Urzędnicy resortu chcieliby, aby oferta była gotowa na wrzesień. Wtedy wchodzi bowiem w życie ustawa o IKE. Nie wiadomo jednak, czy uda się wyemitować nowe papiery już w przyszłym miesiącu. Przeszkodą są zapisy ustawy, z których wynika, że limity wpłat na IKE dla osób inwestujących w obligacje będą mniejsze niż dla osób, które otworzą IKE np. w funduszu inwestycyjnym.
MF wystąpiło w tej sprawie do ministerstwa polityki społecznej, którym kieruje Krzysztof Pater (autor ustawy o IKE). Czeka na odpowiedź. Jeżeli nie dostanie jej do połowy sierpnia, nowe obligacje pojawią się prawdopodobnie dopiero w październiku.
Kilka miesięcy temu, w rozmowie z PARKIETEM, K. Pater przyznał, że przepisy ustawy o IKE są nieprecyzyjne. Zapewnił, że inwestorzy, którzy w ramach IKE będą kupować obligacje, nie będą dyskryminowani. Deklaracja ta nie satysfakcjonuje jednak urzędników MF. Czekają na oficjalną interpretację.
"Najdłuższe" papiery, jakie Ministerstwo Finansów obecnie oferuje inwestorom detalicznym, mają pięcioletni termin zapadalności. Poprzez swojego agenta - PKO BP - MF sprzedaje też obligacje dwu-, trzy- i czteroletnie. Papiery o dłuższych terminach do wykupu dostępne są tylko na giełdzie (są to obligacje hurtowe, które na rynku pierwotnym mogą kupować wyłącznie duzi gracze).
Na czym polega problem