Spośród osiemnastu wskaźników rynków akcji Europy Zachodniej największymi zwyżkami w tym roku może się pochwalić najmniejszy z nich, islandzki ICEX 15, główny indeks giełdy w Rejkiawiku (jej kapitalizacja stanowi zaledwie 0,5% kapitalizacji najpotężniejszego na Starym Kontynencie parkietu w Londynie). Od sylwestra zyskał prawie 48%. Rynek ten omijały bessy - jak ta z marca czy ostatnia, trwająca już od końca czerwca - które posłały indeksy największych rynków w Europie do poziomów najniższych w tym roku. Niewiele gorzej radzi sobie wskaźnik giełdy w Wiedniu (15. pod względem kapitalizacji), ATX, który do tej pory wspiął się o 29%.

Główne wskaźniki dziewięciu zachodnioeuropejskich giełd o najmniejszej kapitalizacji zyskały w tym roku przeciętnie 13%. Tymczasem w tak samo licznej grupie giełd o największej wartości notowanych na nich spółek odnotowano średnie zwyżki w wysokości zaledwie 1%. FTSE-100, główny wskaźnik rynku w Londynie, stracił ponad 3%, a frankfurcki DAX spadł o 6%.

Jak można wytłumaczyć tak dobrą passę małych rynków? Zdaniem ekspertów, to zasługa większego udziału akcji "bezpiecznych spółek" (tzw. defensywnych), odpornych na wahania koniunktury w gospodarce. Do takich można zaliczyć m.in. koncerny naftowe czy producentów lekarstw. Inwestorzy lokujący w ich akcje mogą spodziewać się powiększania przez nie zysków niezależnie od tempa wzrostu PKB.

I tak wzrost notowań kompanii naftowych, np. Statoil czy Norsk Hydro, pomógł pchnąć w górę o 11% indeks OBX giełdy w Norwegii. Branża naftowa reprezentuje ponad 35% tego wskaźnika. Ponaddwukrotny wzrost kursu irlandzkiej spółki farmaceutycznej Elan przyczynił się zaś do 6,5-proc. zwyżki indeksu giełdy w Dublinie. Jednak nie ma tu reguły - na giełdzie w Islandii największy udział w hossie miała instytucja finansowa - Kaupthing Bank. Dopiero na jednym z dalszych miejsc znalazła się wytwarzająca materiały protetyczne spółka Ossur, którą można zaliczyć do odpornych na cykle w gospodarce.

- Mniejsze rynki zapewniają stabilny wzrost i bezpieczeństwo - mówi Udo Rosendahl, cytowany przez Bloomberga zarządzający z DWS Investment we Frankfurcie. - Radziły sobie w tym roku znacznie lepiej niż większe i tak będzie nadal - dodaje. Główna przyczyna takiej opinii wśród ekspertów to niepewność co do siły odrodzenia gospodarczego w Europie i na świecie. - Jeśli oczekiwania globalnego wzrostu pogorszą się, mniejsze rynki na tym skorzystają - uważa Jacob de Tusch-Lec, strateg rynków akcji z Merill Lynch. - My jesteśmy nastawieni defensywnie - dodaje. Bloomberg