Reklama

Polska w ERM2 już za rok?

Z Krzysztofem Rybińskim, wiceprezesem NBP, rozmawia Katarzyna Siwek

Publikacja: 11.08.2004 07:47

W czerwcu inflacja w Polsce wzrosła niespodziewanie do 4,4%. To znacznie więcej od górnej granicy dopuszczalnych odchyleń od celu inflacyjnego RPP, która wynosi 3,5%. Ekonomiści nie przewidują, aby do końca roku do tego poziomu się obniżyła. O ile zatem cel inflacyjny będzie przekroczony?

Prognozowanie procesów gospodarczych jest obarczone sporym ryzykiem. Zawsze istnieje niebezpieczeństwo, że inflacja nagle zachowa się w sposób nieoczekiwany, na skutek wydarzeń, których nie dało się przewidzieć, jak na przykład susza. Można jednak z wysokim prawdopodobieństwem przyjąć, że na koniec roku inflacja będzie większa niż 3,5%. Wyższe stopy procentowe powinny wprawdzie ograniczyć wzrost inflacji, ale działają z pewnym opóźnieniem. Z drugiej strony, mamy czynniki podażowe, jak np. wzrost cen żywności czy ropy, oraz czynniki popytowe, a także związane z wejściem do Unii Europejskiej, które pchają inflację do góry.

Jak wysoko, powyżej limitu, będziemy w grudniu?

NBP nie publikuje prognoz inflacji. Szykujemy na sierpień publikację scenariusza przebiegu inflacji. Chciałbym podkreślić: opublikujemy scenariusz, a nie prognozę. Scenariusz zakłada, że stopy procentowe w okresie nim objętym nie zmieniają się. Inaczej jest w przypadku prognoz, które są formułowane przy założeniu, że stopy procentowe mogą się zmieniać.

Jak długo inflacja będzie rosła?

Reklama
Reklama

To zależy od wielu czynników: czy utrzymają się wysokie ceny ropy naftowej, czy utrzyma się wzmożony popyt unijny na polską żywność, czy będą dobre zbiory etc. Pojawia się też pytanie: jak szybko RPP będzie chciała sprowadzić inflację do poziomu celu inflacyjnego, czyli 2,5%. Obecne podwyżki stóp procentowych będą miały wpływ na wysokość inflacji dopiero w drugiej połowie przyszłego roku. Szybciej na tempo wzrostu cen oddziałują zmiany kursu walutowego. Te jednak bardzo trudno przewidzieć, a tym samym określić, jaki będą miały wpływ na poziom przyszłej inflacji.

RPP dwukrotnie podniosła w tym roku stopy procentowe, łącznie o 75 pkt bazowych. Jak wysokie podwyżki są jeszcze potrzebne, aby sprowadzić inflację poniżej górnego poziomu celu inflacyjnego?

Będzie to zależało od wielu czynników, w tym od wysokości popytu w gospodarce, oraz tego, jak szybko RPP zechce osiągnąć cel inflacyjny - 2,5%. W krajach, które mają długą historię niskiej inflacji, banki centralne mogą sobie pozwolić na utrzymywanie przez pewien czas wskaźnika wzrostu cen konsumpcyjnych powyżej celu. Dlaczego? Bo nie powoduje to istotnego wzrostu oczekiwań inflacyjnych. Po prostu ludzie wiedzą, że nawet jeśli zdarzy się jakiś szok i na chwilę inflacja podskoczy, to po jakimś czasie znowu spadnie, bo bank centralny przez lata czy całe dekady tak właśnie działał. W Polsce historia niskiej inflacji jest bardzo krótka. Dlatego RPP powinna sprowadzać ją w dół szybciej niż robią to banki centralne w krajach o długiej historii niskiej inflacji.

Szybko, to znaczy w jakim czasie?

Na to pytanie RPP musi sobie sama odpowiedzieć. Bo to jest decyzja Rady. Dyskusja na ten temat między jej członkami trwa. Pytanie tylko, jaką wagę RPP przykłada do odchylenia inflacji od celu, a jaką do wzrostu gospodarczego. Bo właśnie odpowiedź na to pytanie określi, jaki jest preferowany przez RPP czas powrotu inflacji do celu inflacyjnego.

Ostatnia decyzja Rady (podwyżka stóp tylko o 25 pkt bazowych) pokazała, że nie wszyscy jej członkowie są przekonani o konieczności szybkiej obniżki inflacji...

Reklama
Reklama

Rada ma jednoznaczny mandat, którym jest utrzymanie stabilności cen. Tu nie ma żadnej różnicy zdań. Ale nie ma też nic dziwnego w tym, że kiedy zbiera się 10 ekonomistów, to ich oceny sytuacji gospodarczej są różne.

Rozumiem, że ostatnia podwyżka o 25 pkt była kompromisem między tymi, którzy chcą szybko zbić inflację, a tymi, którym się tak bardzo nie spieszy...

Każda decyzja Rady jest kompromisem. Bo zapada większością głosów. Wyniki głosowania decyzyjnego publikujemy po sześciu tygodniach Rezultaty lipcowego posiedzenia też upublicznimy, i wtedy wszystko będzie jasne.

Czy taka rozbieżność w podejściu do inflacji poszczególnych członków Rady nie podważa jej wiarygodności? Nie mówiąc już o tym, że RPP co innego mówi, a co innego robi: stwierdza, że inflacja jest za wysoka, a podnosi stopy tylko o 25 punktów.

25 pkt rzeczywiście może być odebrane jako niezbyt wysoka podwyżka. Ale jeśli dodamy poprzednią, mamy 75 pkt. A to jest więcej niż oczekiwał rynek. Kontrowersje wśród analityków raczej budzi to, że raz RPP podnosi stopy o 50 pkt, a raz o 25 pkt, a nie sam kierunek polityki pieniężnej.

To nie wygląda dobrze. Raz tak, raz tak...

Reklama
Reklama

Jest wiele czynników, które powodują, że niełatwo przewidzieć co przyniosą następne miesiące i jaka powinna być skala podwyżek stóp procentowych. Mogą pojawić się jakieś nieoczekiwane zdarzenia. Rada powiedziała jednoznacznie: jesteśmy na początku cyklu podwyżek stóp procentowych, utrzymujemy nastawienie restrykcyjne. Czyli zapowiedziała kolejne ruchy stóp do góry. Ale skala niepewności jest bardzo duża, spotęgowana przez wejście Polski do Unii Europejskiej i związane z tym zmiany cen. Rada dostraja politykę pieniężną do swojego obrazu sytuacji, który się zmienia. I to jest moim zdaniem przejrzyste. Pamiętajmy także, że RPP jest ciałem kolegialnym.

Czy zgadza się Pan z prognozą Ministerstwa Finansów, że w połowie przyszłego roku inflacja spadnie do 2,5%?

Nie znam założeń tej prognozy, zwłaszcza dotyczących wysokości stóp procentowych. Jest możliwe takie oddziaływanie Rady na inflację, by została sprowadzona do grudnia przyszłego roku, do poziomu celu, czyli 2,5%.

Marian Noga z RPP zasugerował ostatnio, że skala podwyżek stóp procentowych powinna być taka, aby nie hamowała wzrostu gospodarczego. Rada miała się w tej sprawie dogadać z rządem. Jakie porozumienie miał na myśli członek RPP?

Mogę powiedzieć tylko tyle, że Rada spotyka się z przedstawicielami rządu. Przedstawiane są wtedy rządowe plany dotyczące np. polityki fiskalnej. Poza tym jest rzeczą oczywistą, że RPP zależy na tym, aby gospodarka rozwijała się w szybkim tempie, pod warunkiem, że będzie realizowany podstawowy cel polityki pieniężnej, czyli utrzymanie stabilnych cen.

Reklama
Reklama

Czy to oznacza zmianę polityki NBP? Do tej pory bank centralny unikał współodpowiedzialności za wzrost gospodarczy. Tłumaczył, że nie leży to w jego w kompetencjach.

Nic się tu nie zmieniło. Kompetencje banku centralnego są opisane jednoznacznie. Po pierwsze utrzymanie stabilnych cen, a po drugie współdziałanie z rządem na rzecz rozwoju gospodarczego. Jeżeli tylko nie jest to sprzeczne z pierwszym celem.

Wiadomo, że rząd chce znowu pożyczyć w banku centralnym pieniądze na wcześniejszą spłatę części zadłużenia zagranicznego. Zrobił tak już raz, żeby wykupić przed terminem dług wobec Brazylii. Na jakim etapie są te rozmowy?

A skąd wiadomo, że w ogóle się toczą?

Informował o tym wicepremier Hausner.

Reklama
Reklama

Temat dotyczący długu zagranicznego jest bardzo drażliwy, bo wywołuje reakcje inwestorów. Dlatego nawet jeśli takie rozmowy by się toczyły, to w zaciszu gabinetów.

Chce Pan powiedzieć, że tych rozmów w ogóle nie ma?

Stwierdzam tylko, że gdyby były, to nie w świetle jupiterów.

Jaką kwotę NBP mógłby pożyczyć rządowi?

Dopóki żadna propozycja ze strony rządu nie padnie, nie będę się wypowiadać na ten temat.

Reklama
Reklama

Dariusz Rosati, były członek RPP, mówił w ubiegłym roku, że w grę wchodzi kwota 4-5 mld euro. Czy jest ona realna?

Żadnych kwot nie mogę podać. Chciałem jednak przypomnieć, że niedługo Polska wejdzie do systemu ERM2, przygotowującego do przyjęcia euro. Do tego, aby utrzymać kurs walutowy w dopuszczalnym przedziale wahań, czyli ?15%, potrzebne są spore rezerwy walutowe. Będzie to brane pod uwagę w rozmowach z rządem.

A jaki jest minimalny, bezpieczny poziom rezerw walutowych? Pod koniec czerwca wynosiły ponad 27 mld euro.

Cały czas to analizujemy. Bo już się bardzo poważnie przygotowujemy do członkostwa w ERM2.

Co to znaczy? Kiedy wejdziemy do ERM2?

Wszystko jest w rękach premiera Belki, rządu i parlamentu. Możliwą datę wejścia do strefy euro wyznacza ścieżka obniżania deficytu budżetowego. Najlepiej byłoby przyjąć euro w 2007 r.

Tak szybko?

Z punktu widzenia gospodarki byłoby to bardzo korzystne. Wtedy w ERM2 musielibyśmy się znaleźć dwa lata wcześniej, czyli w 2005 r.

Sadzi Pan, że jest to możliwe?

To zależy od rządu i parlamentu. Z obecnego programu konwergencji wynika, że kryteria z Maastricht, warunkujące przyjęcie euro - w tym dotyczące obniżenia deficytu do 3% PKB - spełnimy w 2007 r., czyli że będziemy mogli przyjąć euro w 2009 roku.

W Pana ocenie wcześniejsze obniżenie deficytu jest realne?

Przykłady dawnych republik bałtyckich czy niektórych "starych" członków UE pokazują, że zdecydowana obniżka wydatków budżetowych jest możliwa. Ograniczenie deficytu o 2-2,5% PKB w ciągu jednego roku się zdarzało, i to wielokrotnie. Irlandia zmniejszyła nawet deficyt o 9% PKB w ciągu dwóch lat.

Sądzi Pan, że rząd Marka Belki jest zdeterminowany, by doprowadzić do spełnienia przez Polskę kryteriów konwergencji już w 2007 r.? I że ma do tego wystarczające poparcie polityczne?

...

Czy obecny kurs złotego mógłby być centralnym parytetem w ERM2?

Kraje, które do tej pory weszły do ERM2, za kurs wejścia przyjęły kursy rynkowe. Ale w dwóch przypadkach obowiązujący system kursowy to był zarząd walutą, czyli kurs stały, a w przypadku Słowenii był to kurs kontrolowany przez bank centralny. Jest to jednak jakaś wskazówka dla państw, które w przyszłości będą wchodziły do ERM2. Decyzja w tej sprawie jest podejmowana wieloetapowo: wypowiadają się Europejski Bank Centralny i Komisja Europejska, decyzję podejmuje Komitet Ekonomiczno-Finansowy. W naszym przypadku kurs rynkowy nie będzie prawdopodobnie jedynym kryterium, bo podlega on zbyt silnym wahaniom. Prawdopodobnie będzie dyskusja o kursie równowagi. Będziemy się zastanawiać, jakie były czynniki, które spowodowały odchylenie kursu rynkowego od tego, co uważamy za kurs równowagi. Badania nad kursem równowagi trwają cały czas.

Czy obecny kurs rynkowy jest zbliżony do kursu równowagi?

Różne modele dają w tym obszarze różne wyniki, ale można powiedzieć, że bardzo silna aprecjacja złotego w roku 2001, to był okres, kiedy złoty był znacznie mocniejszy od kursu równowagi. Z kolei silna deprecjacja na początku tego roku to był okres, gdy złoty był poniżej kursu równowagi.

Czy wiadomo już, jaki będzie przedział wahań kursowych w ERM2? Przedstawiciele EBC i Komisji Europejskiej sygnalizowali możliwość zawężenia pasma z ?15% do ?2,25%.

Stanowisko NBP jest znane: gdyby Polska musiała utrzymać kurs w wąskim paśmie, wiązałoby się to z dużymi przepływami kapitału. To byłoby dla nas niekorzystne. Bank centralny musiałby interweniować praktycznie non stop.

Co na to Komisja i EBC?

Tu są pewne różnice zdań. Formalnie szerokość pasma to ?15%. Pozostaje jednak kwestia oceny stabilności kursu walutowego. Stanowisko EBC i Komisji wydaje się teraz być takie: ocena stabilności kursu będzie dokonywana w przedziale 2,25% po stronie deprecjacji i 15% po stronie aprecjacji. Ale to jest jeszcze w fazie dyskusji.

Kiedy będziemy to wiedzieć na 100%?

Gdy Polska złoży wniosek o członkostwo w ERM2.

Ile trwa rozpatrywanie takiego wniosku?

To są poufne procedury. Określone są bardzo precyzyjnie wszystkie kroki, co należy zrobić dzień po dniu.

Kilka miesięcy?

...

Czy prognoza ministra finansów, że w tym roku dług publiczny nie przekroczy poziomu 55% PKB jest realna?

Prognozowanie poziomu długu publicznego na koniec roku obarczone jest ryzykiem. Z grubsza wiemy wprawdzie, jaki będzie deficyt budżetowy, ale nie wiemy, jaki będzie kurs walutowy, a tym samym nie wiemy, ile wyniesie nasze zadłużenie zagraniczne przeliczone na złote. Na pewno jednak prawdopodobieństwo przekroczenia 55% PKB na koniec tego roku jest teraz mniejsze niż kilka miesięcy temu, bo złoty się umocnił. Niezależnie jednak od oceny tego ryzyka, bardzo ważne jest kontynuowanie planu naprawy finansów publicznych.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama