Zawarta przez obie firmy ugoda kończy dwa spory. Pierwszy dotyczył licencji na korzystanie przez Google z technologii, pozwalającej na wyszukiwanie internetowych ogłoszeń i dołączanie ich do wyników przeszukiwania sieci.
Google udało się zachować prawa bezterminowego korzystania z tej licencji, co było dla tej firmy kwestią "być albo nie być". Aż 98% przychodów spółki pochodzi bowiem z reklam, które mają się pojawiać przy poszukiwaniach informacji w internecie. Drugi spór dotyczył kwestii rozliczeniowych, z okresu, kiedy obie spółki ściśle ze sobą współpracowały.
Paradoksalnie ugoda z Yahoo! oznacza, że na rynku pierwotnym pojawi się nie mniej, ale więcej akcji Google. Yahoo! jest i tak jednym z największych udziałowców właściciela najpopularniejszej wyszukiwarki internetowej na świecie i zamierza rzucić na rynek w ramach pierwotnej oferty publicznej (IPO) milion akcji. Na rynku pierwotnym znajdzie się więc łącznie 25,7 mln akcji, które powinny przynieść około 3,1 mld USD. Mimo wyprzedaży w rękach Yahoo! znajdować się będzie nadal 4,1% akcji klasy A Google i 2,1% akcji klasy B.
IPO Google jest jednym z najważniejszych wydarzeń na amerykańskim rynku kapitałowym w bieżącym roku. Giełdowy debiut będzie miał miejsce najprawdopodobniej już w przyszłym tygodniu.