Kłopot z Żyliną polega na tym, że wciąż nie skupiono tam od prywatnych właścicieli wszystkich terenów pod budowę fabryki. - Istnieje bardzo poważne ryzyko, że nie uda się tego zrobić - powiedział agencji TASR słowacki minister gospodarki Pavol Rusko. Dodał, że w tej sytuacji rząd może zaproponować Hyundaiowi trzy inne lokalizacje: Nitrę, Zlate Moravce i Żarnovicę. Tu pojawiają się jednak inne problemy. Po pierwsze, zmiana lokalizacji opóźniłaby budowę fabryki o 5-10 miesięcy. Po drugie, do żadnej z wymienionych miejscowości nie prowadzi autostrada, a to jeden z warunków stawianych przez koreańskiego inwestora.
Problemów transportowych ani własnościowych nie ma natomiast w przypadku gruntów w podwrocławskich Kobierzycach, które również ubiegały się kiedyś o inwestycję Hyundaia. - Gmina jest cały czas zainteresowana - deklaruje wójt Kobierzyc Ryszard Pacholik. Według niego, ewentualne rozmowy z Koreańczykami powinna prowadzić nie gmina, ale Polska Agencja Informacji i Inwestycji Zagranicznych. - Ruch jest po stronie Hyundaia - mówi prezes PAIiIZ Andrzej Zdebski. Nieoficjalnie dowiedzieliśmy się jednak, że PAIiIZ już wyszedł z inicjatywą. Niedługo po tym, gdy wyszły na jaw kłopoty z lokalizacją w Żylinie, agencja przypomniała Hyundaiowi, że jest otwarta na rozmowy w sprawie inwestycji w Polsce.
Czy Koreańczycy wrócą do nas? Zdaniem starosty Żyliny Jana Sloty, gdyby Hyundai opuścił tę miejscowość, opuści także Słowację. Być może wybierze wtedy Polskę.