Znaczne spowolnienie wzrostu produktu krajowego brutto Japonii było tym bardziej zaskakujące, że w I kwartale zwiększył się on aż o 6,6%. Ekonomiści prognozowali dla II kw. 4,2%.
Łączne nakłady inwestycyjne spółek nie zmieniły się w porównaniu z I kwartałem, przy czym inwestycje w budownictwie wyraźnie spadły. Na domiar złego rząd ograniczył o 3,4% nakłady na budowę dróg, mostów i innych obiektów infrastrukturalnych. Wydatki konsumpcyjne zaś wzrosły jedynie o 0,6%, a więc o prawie połowę mniej niż 1,1% odnotowane w I kwartale.
Eksport zwiększył się w II kw. o 3,5%, a import o 3,1%. Jednak czołowi eksporterzy ostrzegają, że zaczyna spadać popyt w Stanach Zjednoczonych. Gdyby ten spadek objął również inne branże i okazał się trwalszą tendencją, bardzo źle wróżyłoby to japońskiej gospodarce, bo USA są największym rynkiem zbytu. Piątkowy raport dowiódł natomiast, że mimo trwającego ponad dwa lata ożywienia, nie zdołano uruchomić tam wewnętrznych mechanizmów generujących wzrost.
Rząd po ogłoszeniu omawianego raportu utrzymywał, że ożywienie japońskiej gospodarki trwa. - Nie zmieniła się nasza opinia, że japońska gospodarka rozwija się w dobrym tempie - powiedział Takeshi Erikawa, wiceszef urzędu rady ministrów.
Rynki nie podzieliły tego optymizmu. Kurs jena odnotował spadek największy od prawie trzech tygodni, a główny indeks giełdowy Nikkei 225 zniżkował o 2,5%, do trzymiesięcznego minimum.