Od kilku tygodni kontrakty wrześniowe notowane są z ujemną bazą względem indeksu. W mijającym właśnie tygodniu jej wielkość została rozciągnięta do granic wytrzymałości. Wartość około -20 pkt. ustaliła się w środę i odtąd pesymizm graczy nie maleje. Przyczyną tego stanu jest pokonanie przez indeks znaczącego wsparcia w okolicy 1660 pkt.

Piątkowa sesja nie zmieniła negatywnego technicznego obrazu rynku. W pamięci graczy pozostaje nadal środowy spadek indeksu do 1640 pkt, który nastąpił przy znacznych obrotach - ponad 200 mln dla WIG20. Nie sposób również zauważyć, że nieproporcjonalnie duży spadek futures, który miał miejsce tego dnia, odbył się przy okazji zwiększenia liczby otwartych pozycji do ponad 21 tysięcy. W czwartek, a szczególnie w piątek, podaż akcji nieco zelżała, indeks "odetchnął", jednak zaledwie do dopiero co przebitego wsparcia - 1660 pkt.

Warto sobie uświadomić otoczenie rynku. Giełdy zachodnie spadają z dnia na dzień, notując kolejne minima. Ceny ropy idą nadal w górę. Na tym tle WIG20 zachowywał się dotąd całkiem przyzwoicie, dopóki podążał w kanale bocznym. Po przebiciu stało się jasne, że prawdopodobny jest test poziomu majowego dołka - 1600 pkt. Kontrakty "przystanęły" w okolicy 1620 pkt, czekając na dalszy rozwój wypadków.

Indeksowi nie pomogły dobre wyniki banków i rewelacyjny zysk PKN Orlen. Ten ostatni jest spowodowany podniesieniem wartości rezerw paliw, więc jednorazowy. Z kolei banki są wyprzedawane z portfeli, wobec zapowiadanej sprzedaży PKO BP. Kontynuacja kierunku południowego jest więc bardzo prawdopodobna, dopóki tylko giełdy zachodnie będą spadać. Sądzę jednak, że przesilenie nastąpi już w najbliższym tygodniu.