"Obecnie nie ma pewności, czy aktualne tempo rozwoju gospodarczego da się utrzymać w kolejnych miesiącach" - czytamy we wczorajszym raporcie. Zdaniem jego autorów, szczególne ryzyko niesie z sobą ewentualny dalszy wzrost cen ropy naftowej.
Rekordowe notowania ropy mogą bowiem wpłynąć na decyzje zakupowe konsumentów. Wydatki Niemców nie wzrosły ani razu od pierwszego kwartału zeszłego roku, przede wszystkim z uwagi na kiepską sytuację na rynku pracy.
Mimo to w minionym kwartale wyceniana na 2,5 bln euro niemiecka gospodarka rozwinęła się o 0,5% w stosunku do poprzedniego okresu, czyli najbardziej od trzech lat. Największa w tym zasługa eksporterów - takich, jak ThyssenKrupp czy Deutsche Telekom - którzy sprzedawali więcej produktów i usług w regionach mogących pochwalić się większą dynamiką wzrostu PKB, głównie w USA i w Azji.
Zdaniem Bundesbanku, siła ożywienia w drugim kwartale daje szansę na nieco szybsze tempo wzrostu w tym roku niż szacowano na wiosnę. Ekonomiści banku centralnego zaznaczyli przy tym, że "silne uzależnienie od handlu zagranicznego pozostaje piętą achillesową niemieckiego ożywienia gospodarczego".
Bundesbank sam nie podaje w raportach prognoz wzrostu gospodarczego. W kwietniu wspólne szacunki wiodących instytutów ekonomicznych w Niemczech mówiły, że PKB tego kraju zwiększy się w tym roku o 1,5%. Wszystkie placówki badawcze, poza jedną, podniosły od tego czasu prognozę - nawet do 2,1%.