Największe na świecie towarzystwo reasekuracyjne, Munich Re, szacuje, że ubezpieczone szkody wyrządzone przez huragan mogą sięgnąć od 7 mld do 14 mld USD. Władze stanu Floryda, gdzie zniszczenia są największe, oceniają koszty zniszczeń w samym budownictwie na 11 mld USD.
Huragan zabił co najmniej 16 osób, a kilkadziesiąt tysięcy pozbawił dachu nad głową. Charley zaatakował południowo-zachodnie wybrzeże Florydy z szybkością 140 mil na godzinę.
Kilkuset pracowników towarzystw ubezpieczeniowych wyceniających szkody już wczoraj przystąpiło do wypłacania odszkodowań posiadaczom polis. Wypłaty w gotówce zapowiedział też Fundusz Katastrof stanu Floryda, dysponujący kwotą 5,6 mld USD.
25 hrabstw zostało ogłoszonych rejonem klęski żywiołowej, a to zapewnia ich mieszkańcom tanie kredyty i bezpośrednią pomoc finansową z funduszy federalnych.
Główny ciężar naprawy szkód spocznie jednak na barkach towarzystw ubezpieczeniowych, a londyńska firma Arbuthnot Securtities w nocie do inwestorów napisała już wczoraj, że "huragan Charley spowoduje znaczące straty w tej branży".