Kontrakty otworzyły się na wtorkowej sesji 2 pkt. powyżej poprzedniego zamknięcia. Bardzo szybko, jeszcze przed otwarciem rynku kasowego oddały poniedziałkowy popołudniowy wzrost, powracając poniżej 1630 pkt. Presja sprzedających nie utrzymała się jednak długo, głównie dzięki temu, iż sam indeks utrzymywał się powyżej 1650 pkt. Pomimo niskich obrotów WIG 20 w dalszej części sesji systematycznie zyskiwał na wartości, w czym pomagały wzrosty na giełdach Eurolandu. W związku z tym, wsparcie zostało po raz kolejny obronione, choć w nienajlepszym stylu. Mimo wszystko na najbliższych sesjach bardziej prawdopodobne jest podejście pod strefę 1685-1690 pkt., niż szybki powrót do spadków.

Przez ostatnie kilka sesji gracze na kontraktach zdawali się zapominać o fakcie, że rynek wykonuje czasami ruch w kierunku północnym. Baza została rozciągnięta do niemal minus 30 pkt., co wskazywało na wręcz ogromny pesymizm i przekonanie o opuszczeniu konsolidacji dołem. Niestety większość na rynku niezmiernie rzadko ma rację, co potwierdza historia rodzimego rynku terminowego. Skrajnie pozytywne, bądź negatywne nastawienie jego uczestników, zwłaszcza podczas kilkutygodniowej formacji konsolidacji, kończyło się z reguły wybiciem w odwrotnym kierunku.

Tak naprawdę nadal na rynku nie ma przełomu. Tkwimy w konsolidacji między 1620-1720 pkt., broniąc tym razem jej dolnego ograniczenia, co prawdopodobnie zachęci do ruchu w okolice 1690 pkt. Wskaźniki techniczne nadal w strefach neutralnych, a jedynie Stochastic generujący najlepsze sygnały na tak płaskim rynku jest bliski wybicia ponad poziom wyprzedania.