Reklama

Manipulanci wrócili do gry?

67% wzrósł w trakcie wczorajszej sesji kurs Kujawskiej Fabryki Manometrów. W wolnym obrocie (free float) jest około jednego procenta akcji. KPWiG bada sprawę. Podejrzewa, że to kolejna manipulacja.

Publikacja: 20.08.2004 07:23

Notowania mocno rosną od kilku dni. Na koniec wczorajszej sesji za papiery spółki płacono po 117 zł. Właściciela zmieniło 8,8 tys. walorów, sporo, biorąc pod uwagę symboliczną średnią (w ostatnich dwóch tygodniach zaledwie 300 akcji na sesję) i znikomy free float. W związku z silną nierównowagą na rynku do 27 sierpnia spółka będzie notowana bez ograniczeń wahań kursu.

Sytuacja przypomina tę z kwietnia i maja. Kurs błyskawicznie piął się wówczas w górę, zyskując w krótkim czasie ponad 1400% (roczne maksimum to 149 zł, a minimum 7,1 zł), mimo ostrzeżeń Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, że w grę wchodzi manipulacja (ostatecznie KPWiG skierowała sprawę do prokuratury). Aprecjacji, która nie miała żadnego uzasadnienia w informacjach przekazywanych przez przedsiębiorstwo, sprzyjała niewielka płynność akcji - w rękach inwestora strategicznego, niemieckiej Wika Systems, znajdowało się ponad 98% walorów. Nawet zawieszenie na pewien czas przez giełdę notowań nie zamknęło sprawy. Po wznowieniu handlu cena znowu gwałtownie się zmieniała.

Uczucie deja vu ma teraz najwyraźniej także Komisja. - W związku z gwałtownym wzrostem kursu Manometrów 17-19 sierpnia prowadzimy postępowanie. Dokonujemy między innymi identyfikacji inwestorów będących stronami transakcji - poinformował nas Mirosław Kachniewski, dyrektor sekretariatu KPWiG. - Po wstępnej analizie danych nie wykluczamy możliwości manipulacji. Jednocześnie materiały, którymi dysponujemy, wskazują na prawdopodobieństwo, że transakcje zawierane były przez te same osoby, które są podejrzane o manipulowanie kursem pod koniec kwietnia i na początku maja.

Obecna zwyżka rozpoczęła się po zakończeniu zapisów w wezwaniu ogłoszonym przez Wika. Inwestor chciał kupić wszystkie pozostające poza jego kontrolą walory (23,89 tys., czyli 1,3% głosów na WZA). Zaoferował 57,4 zł za papier. Udało mu się przejąć jedynie 2,7 tys. akcji (0,15% kapitału), co oznacza, że "baza" do spekulacyjnego handlu za bardzo się nie zmniejszyła. Kres może mu położyć dopiero wycofanie firmy z rynku publicznego. To raczej niezbyt odległa perspektywa, bo z takim zamiarem inwestor strategiczny ogłosił wezwanie. Być może jednak kupujący teraz akcje (manipulujący kursem?) po wysokich cenach liczą, że Niemcy są zdeterminowani zgromadzić 100% kapitału i będą przejmować papiery po wyjściu firmy z giełdy na atrakcyjniejszych niż w wezwaniu warunkach. Gdyby Wika zdecydowała się na przymusowy wykup akcji, musiałaby zaoferować cenę równą średniej notowań z trzech ostatnich miesięcy, a gdyby do operacji doszło po zakończeniu notowań, po cenie ustalonej przez biegłego. n

Komentarz

Reklama
Reklama

Ktoś najwyraźniej gra Komisji na nosie. I pewnie dobrze się bawi. Jeśli to jednak powtórka z rozrywki i znowu mamy do czynienia z manipulacją, a jej sprawcami są te same osoby, co kilka miesięcy wcześniej, to oznacza to jedno z dwojga: albo głupotę, albo absolutne poczucie bezkarności. Mam wrażenie, że na naszym rynku łatwiej jednak o to drugie.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama