Fundusz Ubezpieczeń Społecznych, zarządzany przez ZUS, rokrocznie notuje deficyty i co roku sytuację ratują pożyczki z banków komercyjnych. Jak wynika z danych finansowych Zakładu, na koniec roku jego zadłużenie wobec banków wynosiło ok. 3 mld zł i na takim też poziomie jest obecnie. I praktycznie od początku roku było wiadomo, że ZUS będzie musiał zaciągnąć kolejne pożyczki, aby obsłużyć emerytów.
Jak wynika z Biuletynu Zamówień Publicznych, rozpoczęła się procedura poszukiwania banku, który udzieli kredytu na 1,1 mld zł.
- Kredyt zostanie przeznaczony na wypłatę rent i emerytur, gdyż to, co otrzymujemy ze składek, nie wystarcza na świadczenia, a w tym czasie nie mamy dotacji. Jest to normalny kredyt krótkookresowy, jaki zaciągamy w razie potrzeby - powiedziała Anna Warchoł, rzecznik prasowy ZUS. - W momencie kiedy wpłyną składki, te pieniądze zwracamy.
Na tej pożyczce się nie skończy. Tegoroczna dotacja dla ZUS została zaplanowana na 20,8 mld zł. Do końca lipca wypłacono 14,9 mld zł, czyli prawie 72% kwoty zaplanowanej na ten rok. Wkrótce więc Zakład skonsumuje całą przypadającą na ten rok dotację. Na dodatek w tegorocznym budżecie rozdzielono dotację dla FUS od środków, którymi budżet rekompensuje ubytek dochodów funduszu z tytułu transferu składek do OFE. Wcześniej Zakład korzystał z części pieniędzy należnych OFE, gdyż nie przelewał całej, zaplanowanej na ten cel kwoty. W rezultacie tegoroczna sytuacja Zakładu będzie nieco trudniejsza niż w latach poprzednich.
Z drugiej jednak strony lepszy stan gospodarki i wzrost płac zwiększył wpływy Zakładu. W rezultacie, o ile wstępnie szacowano, że Zakład zakończy cały rok z długiem wobec banków na poziomie 10 mld zł, potem ten szacunek obniżono do ok. 7 mld.