Dziś możliwości współfinansowania przez państwo pewnych projektów prywatnych - co jest sednem partnerstwa - są ograniczone. Jeśli np. państwo chce wybudować most, może wyłożyć pieniądze i zlecić wykonanie prywatnemu przedsiębiorcy. Ale nie może się z nim umówić, że obie strony pokryją po 50% kosztów, a potem przedsiębiorca będzie pobierał przez jakiś czas opłaty za przejazd przez most. Tego prawo nie dopuszcza. Ustawa rozszerzy możliwości takiej współpracy.
Dlaczego partnerstwo staje się takie popularne, a nawet modne?
Jedni źródeł jego popularności upatrują w programie brytyjskiej premier Margaret Thatcher, która zaproponowała swego rodzaju prywatyzację usług publicznych. Na takiej zasadzie budowano drogi, szpitale, szkoły, a nawet więzienia. I to za rządów pani Thatcher ppp stało się tak popularne. Ale idea partnerstwa publiczno--prywatnego przyszła do Wielkiej Brytanii z zewnątrz. Np. we Francji dużo wcześniej realizowano w ten sposób projekty wodne. Na partnerstwie w dziedzinie gospodarki wodnej wyrósł dzisiejszy koncern Vivendi.
A dlaczego partnerstwo stało się modne? Bo okazało się skuteczne. Zderzenie publicznych potrzeb, pieniędzy prywatnych i publicznych oraz monitorowanie ich wydawania przez banki tworzy kombinację, w której wszyscy zainteresowani wnikliwie przyglądają się potrzebom, finansom i efektom. W konsekwencji zrównoważenia sprzecznych interesów powstają projekty służące społeczeństwu i oszczędności w wydawaniu środków publicznych.
Czy w polskich realiach ppp będzie dotyczyło raczej projektów centralnych czy lokalnych?
Te projekty już się u nas realizuje, choć w sposób nieuporządkowany. I nawet za granicą w dyskusjach na temat ppp są przywoływane przykłady z Polski. W wydanej ostatnio przez Komisję Europejską publikacji na ten temat wśród kilkudziesięciu przykładów wymieniono m.in. wybudowany przez firmę Hochtief terminal I na warszawskim Okęciu. Takie inwestycje jak port lotniczy to oczywiście projekty realizowane na szczeblu centralnym, ale będą i inwestycje na poziomie gminnym. Mogą to być nawet tak nieduże projekty, jak bardziej złożone umowy na utylizację odpadów.