Najmocniej od trzech miesięcy wzrosły w ubiegłym tygodniu średnie ceny na międzynarodowym rynku towarowym. Indeks CBR Futures, grupujący 17 kontraktów na podstawowe towary, którymi obraca się na giełdach za Atlantykiem, zyskał 2,7% i zamknął tydzień na poziomie 276 pkt, najwyższym od końca maja. Już tylko 9 pkt (czyli 3,3%) brakuje, żeby indeks wspiął się do poziomu z połowy marca, kiedy miał notowania najwyższe od ponad 20 lat. Także ten tydzień wskaźnik rozpoczął na plusie, o godz. 18.00 zyskując 0,7% w stosunku do piątkowego zamknięcia.
W minionym tygodniu towary drożały szeroką ławą - począwszy od nośników energii na zbożach kończąc. W gronie sześciu sub-indeksów wskaźnika CRB ze zwyżek wyłamał się tylko jeden - cen żywca, który stracił ponad 5%. Najwięcej zyskały natomiast sub-indeksy surowców przemysłowych (+5,7%) oraz wstępnie przetworzonych towarów spożywczych (+5,9%). W pierwszej grupie mocno w górę poszła bawełna - o 15,6% - a przesądziły o tym zakupy czynione przez traderów, którzy postanowili wykorzystać ceny najniższe od blisko 2 lat. Z kolei wśród towarów spożywczych najbardziej zmieniły się notowania soku pomarańczowego - poszły w górę aż o 19,8%. Jednak w tym przypadku wzrost cen miał uzasadnienie fundamentalne. Szacunki jednej z rządowych agend pokazały, że szalejący niedawno na Florydzie huragan Charley przekreślił szanse na wysokie zbiory, niszcząc jedną piątą tamtejszych upraw cytrusów. Floryda jest drugim, po Brazylii, dostawcą pomarańczy na świecie. Przemysł cytrusowy, wyceniany na 9 mld USD, daje zatrudnienie 90 tys. mieszkańców tego południowoamerykańskiego stanu.