Dziś rozpoczyna się kolejne posiedzenie Rady Polityki Pieniężnej, jest więc o czym pisać. Bardzo lubię to zagadnienie, być może dlatego, że poprzez swoje nieoczekiwane i kontrowersyjne decyzje RPP dostarcza wiele ciekawych tematów do dyskusji.

Kilka tygodni temu zastanawiałem się na tych łamach, czy jastrzębiom z RPP wystarczy amunicji, aby przekonać gołębie do podwyżki stóp procentowych rzędu 50 punktów bazowych. Od tamtego czasu opublikowanych zostało wiele danych makroekonomicznych. Pierwsze z nich mogły sugerować, że presja inflacyjna jest umiarkowana - płace w sektorze przedsiębiorstw wzrosły wolniej od wszystkich oczekiwań, a inflacja konsumencka okazała się w lipcu niższa od znakomitej większości prognoz rynkowych. Co więcej, produkcja przemysłowa w lipcu wzrosła "tylko" o 6% w ujęciu rocznym, co skłoniło niektórych uczestników rynków finansowych do zmiany opinii dotyczącej wyniku najbliższego posiedzenia RPP. Coraz częściej dało się słyszeć wątpliwości co do możliwości jakiejkolwiek podwyżki stóp. Natomiast ci, którzy jeszcze niedawno oczekiwali podwyżki o 50 pkt bazowych, stwierdzili, że w obliczu ostatnio opublikowanych danych gołębia argumentacja może zyskać na znaczeniu i przesunęli się w bardziej bezpieczne rejony skali podwyżki o 25 pkt bazowych.

Tuż przed posiedzeniem Rady Polityki Pieniężnej większość uczestników rynku jest zgodna co do tego, że podwyżka stóp procentowych w tym tygodniu nastąpi i że wyniesie 25 pkt bazowych. Zgadzam się z tą opinią, jednak w małym stopniu ekscytują mnie opublikowane w ostatnich tygodniach lipcowe dane. Rada Polityki Pieniężnej nie jest przecież w stanie ocenić średnioterminowej presji inflacyjnej na podstawie danych statystycznych z jednego miesiąca. Tym bardziej że gołębim danym o płacach, inflacji i produkcji można przeciwstawić wysoki wzrost sprzedaży detalicznej oraz nakładów inwestycyjnych w pierwszej połowie tego roku. W komunikacie po środowym posiedzeniu na pierwsze miejsce ponownie wysuną się rosnące oczekiwania inflacyjne oraz średnioterminowa perspektywa inflacyjna sugerująca przestrzelenie celu banku centralnego.

Zresztą w tym miesiącu, po raz pierwszy zostanie opublikowana projekcja inflacyjna banku centralnego. Bardzo dobrze się stało, że NBP ogłosił datę publikacji raportu inflacyjnego. Szkoda jednak, że nastąpi to dopiero po posiedzeniu RPP, czyli ponownie będziemy mieli do czynienia z istotną asymetrią informacji - projekcja inflacyjna NBP, na podstawie której (między innymi) RPP będzie decydowała o stopach procentowych, będzie znana rynkom finansowym dopiero tydzień po podjęciu decyzji. Ciekawe też, czy Rada Polityki Pieniężnej będzie się z tą projekcją identyfikować, bo jeśli na przykład mówi ona (projekcja), że przy założeniu niezmienionych stóp procentowych inflacja w grudniu 2005 r. wyniesie 5%, to być może wymagałoby to bardziej zdecydowanych ruchów ze strony polityki monetarnej. Cóż, jeśli będzie to projekcja tylko zespołu analitycznego NBP, a nie Rady Polityki Pieniężnej, to nic nam po takiej projekcji.