Pożyczki bezpośrednio z budżetu państwa to kolejny, trzeci już pomysł gabinetu Marka Belki na rozwiązania problemu zadłużenia szpitali. Jutro autopoprawką do ustawy o pomocy publicznej i restrukturyzacji zakładów opieki zdrowotnej ma się zająć stały komitet Rady Ministrów, rząd miałby to zrobić na najbliższym posiedzeniu.
Projekt opracowują wciąż wspólnie ministerstwa zdrowia oraz finansów. Ani w jednym, ani w drugim nie udzielono nam wczoraj wyjaśnień co do szczegółów pomysłu. - Autopoprawka jest na razie na etapie końcowych ustaleń - tłumaczyła rzeczniczka Ministerstwa Zdrowia Ewa Gwiazdowicz.
Według naszych informacji, łączna wysokość pożyczek dla służby zdrowia miałaby sięgnąć w 2005 roku ok. 2,1 mld zł. Kwota ta ma być jednak zakwalifikowana jako rozchody budżetowe, co oznacza, że nie powiększy przyszłorocznego deficytu budżetowego.
- Szansa spłaty tych kredytów jest bliska zeru - ocenia Ryszard Petru, główny ekonomista Banku BPH. - Dlatego zakwalifikowanie tych wydatków jako rozchody to chowanie głowy w piasek - argumentuje.
Swoistej manipulacji dopatruje się w takim ruchu również Bohdan Wyżnikiewicz z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową: Nie jestem specjalistą od budżetu, ale takie działania pachną mi sztuczką księgową - mówi. Jego zdaniem, budżet może w ten sposób próbować również uciec przed ustawą o pomocy publicznej.