- Potrzeba nam jeszcze paru tygodni, aby skończyć pracę nad ustawą - powiedział Przemysław Gosiewski, twórca projektu z Prawa i Sprawiedliwości. Potem trafi ona do sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, gdzie czeka ją standardowa ścieżka legislacyjna (czytanie w komisji i głosowanie w Sejmie). Jednak, jak mówi P. Gosiewski, przyjęcie nowego aktu prawnego będzie przebiegało bardzo sprawnie. - Wszystkie ugrupowania są zgodne, że zaproponowane przez nas regulacje znoszące bariery dostępu do zawodów prawniczych są konieczne - powiedział poseł PiS. - Dlatego nowa ustawa powinna obowiązywać od przyszłego roku - dodał.
Prawnicza kasta
Obecnie dostępu do zawodów zaufania publicznego, takich jak adwokat czy radca prawny, bronią korporacje prawnicze. To one decydują, czy absolwent dostanie się na aplikację. Egzamin przeprowadzany jest przez komisję, która składa się tylko i wyłącznie z członków korporacji. - A decydujący wpływ na wynik postępowania kwalifikacyjnego ma część ustna - dodaje P. Gosiewski. Zdaniem posła, powoduje to liczne nadużycia podczas przyjmowania aplikantów. W ubiegłym roku na aplikacje prawnicze przyjęto 1100 absolwentów prawa (700 - na radcowską, 350 - adwokacką, 50 - notarialną). A corocznie studia prawnicze kończy ponad 12 tys. osób. Czyli jedynie co czterdziesty student ma szansę zostać adwokatem, a co 240 - notariuszem. Według danych Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, w 2003 roku ok. 60% przyjętych na aplikację adwokacką stanowili krewni i dzieci prawników. A dwa lata temu prawie 40% przyszłych notariuszy miało rodzica w korporacji.
Będzie lepiej i taniej
Dlatego, zdaniem posłów, należy zmienić zasady zdobywania zawodów prawniczych. - Proponujemy, aby egzamin na aplikację był przeprowadzony przez Ministerstwo Sprawiedliwości - powiedział P. Gosiewski. Nie będzie także limitów przyjęć. Na aplikacje dostanie się każdy absolwent prawa, który dobrze zda egzamin.