Jednym z menedżerów funduszy hedgingowych, którzy dzięki inwestycjom w kontrakty na ropę znacznie zwiększyli powierzone im środki, jest Peter Thiel z Clarium Capital Management w San Francisco. - Światu kończy się tania ropa - mówi Thiel. - Globalna produkcja osiągnie szczyt w okresie do 2008 r. - dodaje. Jego zdaniem w okresie 12 miesięcy kontrakty na dostawę surowca podrożeją do 60 USD za baryłkę, a przed 2010 r. osiągną cenę 100 USD.

Tymczasem analitycy rynku paliwowego z Lehman Brothers czy Deutsche Banku uparcie prognozują zniżkę notowań. Na początku roku, kiedy w Nowym Jorku za baryłkę płacono około 33 USD, średnia prognoz analityków mówiła, że w 2004 r. przeciętna cena ropy wyniesie 26,81 USD. W ankiecie z ubiegłego miesiąca średnia ta poszła w górę, ale wciąż jest sporo poniżej aktualnych notowań - wynosi niespełna 35 USD.

Według danych amerykańskiej Komisji Handlu Kontraktami Surowcowymi (CFTC) większość funduszy hedgingowych postępuje ostatnio podobnie, jak firma Thiela. Liczba długich pozycji na rynku kontraktów na ropę zajętych przez dużych spekulantów (do takich zalicza się fundusze hedgingowe) w ciągu minionego roku przewyższyła liczbę krótkich pozycji w stopniu największym od 18 lat. Długa pozycja oznacza zakup kontraktu - z nadziejami na zwyżkę jego ceny, krótka oznacza natomiast sprzedaż.

Bloomberg