Wczorajsza sesja spełniła oczekiwania graczy liczących na odbicie się od poziomu górnego ograniczenia konsolidacji. Tym samym dobiega końca ruch zainicjowany w ubiegłym tygodniu, po obronie dołka z połowy maja. Sądząc po przebiegu notowań w ostatnich miesiącach, teraz należałoby oczekiwać kolejnego ruchu w ramach konsolidacji, czyli spadku do wsparcia.

Na uwagę zasługuje ciągły brak dużego obrotu. Także i na wczorajszej sesji handel nie był zbyt intensywny. Można przyjąć, że był on porównywalny do obrotu osiągniętego we wtorek. Oczywiście po odjęciu wartości transakcji wcześniej umówionych, których we wtorek było kilka. Nie przesądza to jeszcze, że już dziś przeważać będzie podaż. Być może rynek zdecyduje się na kolejną próbę podejścia w okolice oporu, choć szanse na jego pokonane są małe.

Spadek na wczorajszej sesji robi wrażenie. Szereg czarnych świec jest równie imponujący, jak szereg świec białych z sesji wtorkowych. Oba ruchy dokonały się przy umiarkowanych obrocie. Żadengo nie można nazwać poważnym atakiem. O sile podaży będziemy mogli coś więcej powiedzieć, gdy zobaczymy, na jaką korektę pozwoli ona na dzisiejszej sesji. Jeśli będzie to korekta płaska, a bykom nie uda się podnieść cen za wysoko, będzie można spokojnie oczekiwać na ruch w kierunku dolnego ograniczenia konsolidacji. Jeśli zaś popyt przejmie inicjatywę i wyciągnie kursy w okolice oporów, to na spadek będziemy musieli jeszcze trochę poczekać.

Ostatnie szczyty były wykreślane gwałtownym spadkiem. Byłoby dziwne, gdyby i tym razem miało się to powtórzyć. Można więc raczej liczyć na "zabawę" w okolicy oporów. Nie sądzę jednak, by wynik tej zabawy był zgodny z oczekiwaniami byków. Wybicie górą z konsolidacji byłoby dla mnie zaskakujące.