Produkt krajowy brutto zwiększył się w II kw. najmniej od ponad roku i mniej niż 3% pierwotnie zakładane przez Departament Handlu. W I kwartale gospodarka rozwijała się w tempie 4,5% w stosunku rocznym.
Ceny ropy naftowej w miniony piątek sięgnęły w Nowym Jorku prawie 50 USD za baryłkę, co skłoniło niektórych ekonomistów do obniżenia prognoz wzrostu na drugie półrocze. Tak zrobili między innymi specjaliści z Citigroup. Analitycy z oddziału bankowości inwestycyjnej tego największego banku na świecie spodziewają się teraz zwiększenia PKB Stanów Zjednoczonych o 4,3% w tym roku i 3,7% w przyszłym. Poprzednio prognozowali odpowiednio 4,4 i 3,9%.
Najważniejsza konsumpcja
Wiele zależy od tego, na ile wyższe rachunki za paliwo zmniejszą popyt na inne towary. Wydatki konsumpcyjne w II kw. wzrosły o 1,6%, najwolniej od czasu recesji z 2001 r. I przede wszystkim to przesądziło o spowolnieniu gospodarki, bo wydatki te generują 70% amerykańskiego PKB. Pod tym względem słabo może być również w bieżącym kwartale. Na przykład, sieć supermarketów Wal-Mart obniżyła ostatnio prognozę swoich sierpniowych przychodów, gdyż zauważono, że Amerykanie mniej w tym roku wydają na artykuły szkolne, niż zazwyczaj przed końcem wakacji.
Kluczową dla dalszej koniunktury pozostaje kwestia, czy spowolnienie z drugiego kwartału przeniosło się na trzeci. Bill Natcher, ekonomista z National City Corp., przyznaje, że ceny ropy naftowej wciąż utrzymują się na takim poziomie, który może hamować rozwój gospodarczy. Uważa jednak, że jest to raczej zjawisko krótkookresowe. - Firmy mają dużo pieniędzy, zapasy są stosunkowo niskie, a to sprzyja zwiększaniu inwestycji - powiedział Natcher agencji Bloomberga.