Reklama

IKE z poślizgiem

Indywidualne Konta Emerytalne ruszą z poślizgiem. Firmy, które mają prowadzić IKE, nadal pracują nad ofertą. Twierdzą, że nie ma pośpiechu, bo klienci nie będą otwierać kont od razu, czyli 1 września.

Publikacja: 28.08.2004 08:21

Odkładanie pieniędzy na emeryturę przez samodzielny zakup akcji czy obligacji nie ma sen-

su na warunkach określonych w ustawie o IKE - twierdzą przedstawiciele większości biur maklerskich. Dlaczego? Lista argumentów jest długa. Najważniejszy jest niski limit wpłat na konta.

Brokerzy zrezygnowali

Odkładanie pieniędzy na emeryturę na rachunku inwestycyjnym w biurze maklerskim może okazać się nieopłacalne. Za prowadzenie rachunku trzeba zapłacić (kilkadziesiąt złotych rocznie) i oprócz tego ponieść koszty opłat za transakcje. W pierwszych latach oszczędzania, gdy na rachunku inwestorzy będą mieć jeszcze niewielkie kwoty, wydatki te mogą okazać się wyższe od korzyści z tytułu posiadania IKE (ulga podatkowa).

Z największych domów maklerskich do tej pory tylko jeden - BDM należący do PKO BP - poinformował, że będzie prowadzić IKE. Broker ten jest jednak w specyficznej sytuacji: razem z bankiem PKO BP ma wyłączność na sprzedaż obligacji skarbowych. W ramach IKE, oprócz papierów dłużnych, będzie też kupować akcje.

Reklama
Reklama

Pozostałe domy maklerskie albo już zdecydowały, że nie będą prowadzić kont emerytalnych, albo zasłaniają się brakiem decyzji w tej sprawie. Wszystko wskazuje na to, że rola brokerów w systemie IKE ograniczy się do dystrybucji produktów oferowanych przez inne spółki w grupie. Większość grup postawiła na fundusze albo produkty ubezpieczeniowo-inwestycyjne (ubezpieczenie z funduszem kapitałowym prowadzonym przez firmę ubezpieczeniową albo funduszem inwestycyjnym). Dlaczego? Bo ich zdaniem, lepiej nadają się one do długoterminowego oszczędzania. Gracze giełdowi są nastawieni na szybkie zyski i nie chcą czekać na ich realizację do emerytury.

Banki wolą fundusze

Z podobnego założenia wychodzą banki. Co ciekawe, w pierwotnej wersji ustawy o IKE nie było mowy o lokatach jako formie prowadzenia konta emerytalnego. Zapisy te zostały jednak zmienione podczas prac nad ustawą w parlamencie. Banki przekonały posłów, że ich produkty nie powinny być dyskryminowane. Wygląda na to, że przeanalizowały sytuację i uznały, że prowadzenie IKE w formie depozytów nie jest opłacalne ani dla nich, ani dla klientów. Tylko nieliczne chcą dać swoim klientom taką możliwość. Większość ograniczy się do funkcji dystrybutora: w okienkach bankowych, podobnie jak w biurach maklerskich, będzie można otworzyć IKE w formie funduszu inwestycyjnym albo ubezpieczeniowym.

Spóźnione TFI

Wygląda na to, że kluczową rolę w nowym systemie emerytalnym odegrają TFI i ubezpieczyciele. Ale tu sytuacja też nie wygląda różowo. TFI bardzo długo zwlekały ze złożeniem w KPWiG wniosków o zmiany w statutach funduszy umożliwiających prowadzenie IKE. W połowie sierpnia zgodę Komisji na prowadzenie kont miały tylko dwa towarzystwa. W ubiegłym tygodniu przewodniczący Komisji wydał kolejne zezwolenia. 27 sierpnia zgodę na prowadzenie IKE miało 69 funduszy należących do 11 TFI. KPWIG pracuje nad kolejnymi wnioskami. Na zgodę czeka jeszcze pięć towarzystw. Mogą nie dostać jej przed 1 września. Trzy w ogóle nie wystąpiły o zgodę na prowadzenie IKE.

Opóźnienie nie stanowi jednak dla nich większego problemu. W tym wypadku nie ma bowiem takiego problemu, jaki pojawił się w momencie powstawania OFE: każda osoba uprawniona do uczestnictwa w funduszu emerytalnym miała tylko kilka miesięcy na wybór OFE. W przeciwnym wypadku decyzja była podejmowana za nią. Inaczej jest z IKE: konta emerytalne mają charakter dobrowolny, można otworzyć je w dowolnym momencie. Dlatego gotowość na 1 września nie ma aż tak dużego znaczenia. Lepiej trochę poczekać i zobaczyć, co zaoferuje konkurencja.

Reklama
Reklama

Brak pośpiechu wynika też stąd, że TFI nie wierzą, aby konta emerytalne przysporzyły im wielu nowych klientów i pozwoliły znacząco zwiększyć wartość zarządzanych aktywów. Towarzystwa obawiają się nawet, że w pierwszych latach funkcjonowania nowego systemu do IKE będą musiały dopłacać. Kwoty odłożone na kontach będą bowiem niewielkie, a koszty ich prowadzenia trzeba będzie ponosić (chodzi np. o opłaty na rzecz agenta transferowego). Co ciekawe, chociaż do 1 września pozostało już tylko kilka dni, większość informacji dotyczących opłat za prowadzenie IKE nadal ma charakter nieoficjalny.

Tajemnicą nadal owiana jest też sama oferta przygotowywana pod kątem IKE. Szczegóły - i to nie wszystkie - ujawniły tylko nieliczne towarzystwa.

Będą nowe obligacje, ale... później

Z nową ofertą spóźnia się też Ministerstwo Finansów. Dla posiadaczy kont emerytalnych chce wyemitować obligacje dziesięcioletnie o zmiennej stopie procentowej. Sprzedaż może jednak ruszyć dopiero w październiku. Ministerstwo tłumaczy zwłokę tym, że długo czekało na korzystną dla siebie interpretację ustawy o IKE. Wydał ją resort polityki społecznej, podległy Krzysztofowi Paterowi. Limity wpłat na konta emerytalne dla osób inwestujących w obligacje nie będą pomniejszane o kwotę wypłaconych odsetek. A to oznacza, że na zakup obligacji w ramach IKE będzie można przeznaczyć tyle samo pieniędzy, ile na zakup np. jednostek uczestnictwa w funduszach.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama