Początek nowego tygodnia skłania do spojrzenia na wykres indeksu z szerszej perspektywy. W układzie tygodniowym biały korpus, jaki rzutem na taśmę powstał w wyniku piątkowego wzrostu WIG20, przerwał serię czarno-białych świec wypełniających 1,5-miesięczny, lekko spadkowy trend.

Na wykresie dziennym, choć zmiana dominującej, niedźwiedziej opcji dokonała się jeszcze wcześniej, tj. z chwilą, gdy indeks pokonał linię 7-tygodniowego trendu spadkowego, inwestorzy nadal nie mogą doczekać się potwierdzenia tego faktu. Sporo niepewności wprowadziła sesja środowa, kiedy wtorkowe wybicie zostało w całości zniesione. W tej sytuacji czwartkowy młot oddalił widmo pułapki hossy. "Propagandowy" wymiar tej sesji był wzmocniony faktem, iż dolny cień młota obronił EMA-55 i to w chwili, gdy szybsza średnia (EMA-13) wyszła ponad wolniejszą. Konsekwencją tego układu był długi biały korpus z piątku. Czy oznaczał on początek nowego impulsu po ruchu powrotnym i udanej obronie wsparcia? To pytanie zadawali sobie przed sesją poniedziałkową zapewne wszyscy inwestorzy. Niestety, niewielki korpus, jaki pojawił się w obrębie piątkowej świecy, nie pomoże w predykcji zachowań indeksu. Jego górny i dolny cień pokazuje polaryzację poglądów i niepewność co do kierunku dalszego ruchu. Oczekujący na kontynuację ruchu wzrostowego mogą nawet odbierać ten układ (przypominający harami) negatywnie, nie jest to jednak pełny wizerunek techniczny rynku.

Patrząc nań poprzez pryzmat wskaźników, można sformułować tezę, iż rozpoczęty przed dwoma tygodniami impuls ma spore szanse kontynuacji. Proponuje zwrócić szczególną uwagę na MACD, który pokonał linię rocznego trendu spadkowego.

Jeśli te pozytywne zmiany w obrazie technicznym zostaną podtrzymane, to i osiągnięcie minimalnego prognozowanego zasięgu (1750 pkt) wydaje się prawdopodobne. Gwoli wyjaśnienia poziom ten wynika z najbardziej ostrożnego szacunku zakresu ruchu po opuszczeniu symetrycznego trójkąta.