Fakt, że minister finansów Mirosław Gronicki zaproponował deficyt nominalnie niższy od tegorocznego, nie jest niczym nowym. Nie tak dawno, bo w budżecie na 2003 r., Grzegorz Kołodko również zaproponował deficyt niższy od tego z 2002 r. Także w stosunku do PKB mieliśmy już do czynienia ze spadkiem deficytów. Ale nigdy - w takiej skali.
Blisko 1 procent PKB
- W przyszłorocznym budżecie proponuje się spadek deficytu o ok. 1% PKB - powiedział Jacek Wiśniewski, ekonomista Pekao. Spadek deficytu nie oznacza jednak, że mamy już za sobą kłopoty finansów publicznych. - Na razie zahamowaliśmy tylko przyrost deficytu - powiedział J. Wiśniewski. - A problem z głowy będziemy mieć dopiero, gdy uda się nam obniżyć wysokość deficytu do poniżej 3% PKB, i to w trwały sposób.
Także Marek Zuber, główny ekonomista TMS Brokers, zwraca uwagę, że niższy deficyt to zaledwie krok w kierunku naprawy finansów publicznych. - Nie wiadomo jednak, jaki deficyt będzie mieć w przyszłym roku służba zdrowia czy ZUS - powiedział. Zmniejszenie dziury w budżecie centralnym nie oznacza uporządkowania całej sfery finansów publicznych.
- Odroczone zostało przekroczenie przez dług publiczny poziomu 60% PKB - stwierdził Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK.