Zmiany cen obligacji podczas środowych notowań były kosmetyczne. Rentowność dwuletnich papierów zmniejszyła się o 1 pb., do 7,85%, natomiast pięcio- i dziesięcioletnich wzrosła o 1 pb., do odpowiednio 7,67% i 7,33%. Inwestorzy mają pewien problem z ocenieniem, w jakim stopniu trwający cykl podwyżek stóp procentowych znalazł odbicie w cenach obligacji. Z jednej strony, dekoniunktura trwa od ponad roku, z drugiej okazuje się, że polityka monetarna jest znacznie bardziej restrykcyjna, niż się tego spodziewano jeszcze dwa, trzy miesiące temu. Odnosi się wrażenie, że gdyby nie poprawa klimatu na obligacyjnych rynkach bazowych, w przypadku pięcioletnich papierów moglibyśmy oglądać rentowność przekraczającą 8%.

O tym, że utrzymują się obawy o dalsze podwyżki stóp, świadczy sytuacja na rynku depozytów międzybankowych. Roczna stopa WIBOR wzrosła wczoraj do 7,51%, z 7,43% dzień wcześniej i była najwyższa od dwóch lat. Z tak nieznaczną różnicą pomiędzy rentownością pięcioletnich obligacji i oprocentowaniem rocznego WIBOR-u mieliśmy do czynienia w lipcu 2003 r. Przy niepewnych prognozach co do przyszłej inflacji inwestorzy mogą zacząć zwracać się ku coraz atrakcyjniej wycenionym papierom o krótszych terminach zapadalności, stwarzając presję na spadek cen instrumentów z długiego końca krzywej rentowności. Wyraźny wzrost WIBOR-u może też sygnalizować brak pieniądza na rynku.