Początek roku był bardzo trudny dla Instalu Lublin. W pierwszym półroczu spółka odnotowała znaczny spadek przychodów, które były o ponad 55% niższe niż w analogicznym okresie ub.r. i wyniosły 7,3 mln zł. Mimo znacznego ograniczenia kosztów ogólnego zarządu, Instal miał 2,8 mln zł straty netto (przed rokiem był 3,4 mln zł na minusie). W lutym sąd ogłosił upadłość spółki z możliwością zawarcia układu. - Ten krok zatrzymał falę windykacji i zajęć komorniczych, które uniemożliwiały nam realizację kontraktów - mówi Tomasz Flis, od 2001 roku dyrektor ds. handlu i rozwoju, a od dwóch dni również wiceprezes Instalu Lublin. - Z drugiej strony, hasło "upadłość" nadwerężyło zaufanie do nas - tłumaczy słabe wyniki za I półrocze.
Jak zapewnia wiceprezes, sytuacja powoli stabilizuje się, mimo że wciąż nie ma rozstrzygnięć w sprawie układu. - Mamy nowe zamówienia i negocjujemy kolejne. I półrocze uważamy za stracone, jednak drugie nie powinno być gorsze niż II półrocze 2003 roku - mówi T. Flis. Wówczas sprzedaż sięgnęła blisko 20 mln zł. A co z zyskami? - Zdecydowanie zredukowaliśmy koszty ogólnego zarządu, co nawet przy mniejszej sprzedaży pozwala z pewnym optymizmem patrzeć w przyszłość - odpowiada wiceprezes.
Jak informuje wiceprezes, nadzorca sądowy kończy przygotowywanie listy wierzycieli. Przedstawiciele spółki szacują, że do układu wejdą długi Instalu na kwotę około 12 mln zł. - Wstępnie proponujemy spłatę w dwóch 4-miesięcznych ratach zobowiązań nie przekraczających 6 tys. zł. Liczymy na 40-proc. redukcję większych długów i spłatę pozostałej części w 6 ratach półrocznych - mówi T. Flis.