Przebieg piątkowych notowań był wynikiem splotu trzech czynników - zachęcającego do kupna akcji czwartkowego wzrostu amerykańskich indeksów, zniechęcającej do tego pesymistycznej prognozy Intela (dotyczącej przychodów i marż spółki w III kwartale) oraz ograniczającego aktywność inwestorów wyczekiwania na raport z rynku pracy w USA. Połączenie tych elementów dało bardzo nudną sesję, z minimalnym 0,2-proc. wzrostem WIG20. Obroty akcjami największych firm nie przekroczyły 100 mln zł. Natomiast w odróżnieniu od kilku poprzednich dni trwał aktywny handel walorami mniejszych przedsiębiorstw. To pozwoliło przekroczyć 155 mln zł obrotu na całym rynku.
W dziesiątce najbardziej aktywnych papierów znalazły się cztery spoza WIG20 - Elektrim, Paged, PBG oraz Impexmetal. Liderem pod względem obrotu okazał się Stalexport - właściciela zmieniły akcje za ponad 20 mln zł. Równocześnie prawie zamarł handel walorami PKN, który kwitł przez ostatnie dni. W piątek wolumen zaledwie przekroczył 180 tys. sztuk.
Aktywność inwestorów zmalała czwarty kolejny raz. To pokazuje, że dotarcie WIG20 do szczytu z końca czerwca (1736 pkt) wcale nie wywołało większych emocji. A przecież ten poziom wyznacza w opinii wielu analityków górną granicę ponad-trzymiesięczego trendu bocznego. Może to oznaczać, że inwestorzy wcale nie przywiązują do tej bariery większego znaczenia. W takim wypadku nie zanosi się na szybkie zakończenie marazmu na warszawskim parkiecie. Pod względem wartości obrotów w poniedziałek może być jeszcze gorzej - ze względu na Święto Pracy zamknięte będą rynki w USA.