Piątek na rynku polskich obligacji skarbowych cechował się umiarkowanymi obrotami przez większość dnia i relatywną, w stosunku do rynków bazowych, siłą. Przez większość sesji brakowało bodźców - mogących nadać rynkowi dynamikę. Dwa kluczowe rynki bazowe od południa poruszały się w przeciwnych kierunkach - amerykańskie obligacje drożały, podczas gdy niemieckie taniały. Większość uczestników rynku postanowiła poczekać na publikacje danych statystycznych z rynku pracy oraz indeks ISM sektora usług w Stanach Zjednoczonych.
Po informacjach, że kondycja największej gospodarki świata jest lepsza od oczekiwań, ceny obligacji na świecie silnie spadły. W reakcji na to polskie papiery najpierw nieco potaniały, po czym banki lokalne przystąpiły do zakupów. W wyniku ich aktywności ceny szybko powróciły do wcześniejszego poziomu.
Na koniec sesji papiery z sektora 2 i 5 lat osiągnęły rentowność na poziomie 7,71% (4 pb. niżej niż w czwartek), a z sektora 10 lat 7,61% (1 pb. mniejszą niż dzień wcześniej).
Okazuje się, że polskie papiery skarbowe są na tyle atrakcyjne, że ich ceny nie reagują na presję zewnętrzną. Dyskusyjne pozostaje, czy tak samo uważać będą banki zagraniczne, które w piątek pozostawały raczej bierne.