Po tym jak w połowie sierpnia średnia przemysłowa Dow Jones osiągnęła najniższy poziom od początku grudnia 2003 r., na rynek wrócili kupujący, którzy zdołali odwrócić niekorzystną, krótkoterminową tendencję. W średnim terminie rynek pozostaje natomiast w trendzie bocznym lub, jak kto woli, w kanale spadkowym o bardzo małym nachyleniu. W zależności od tego, jak zdefiniujemy okres ostatnich kilku miesięcy na wykresie, otrzymamy dwa różne poziomy oporu, których pokonanie powinno otworzyć drogę do nowej hossie.

Zakładając, że większą wagę ma kanał spadkowy, to średnioterminowy opór jest właśnie testowany przez indeks. Linia łącząca maksima z lutego i czerwca przebiega na wysokości 10 340 pkt. Jeżeli kupującym uda się pokonać tę barierę, to zwyżka powinna trwać przynajmniej do 11 000 pkt. Taki zasięg wynika z wysokości kanału. Dotarcie do wspomnianego poziomu będzie oznaczało przełamanie oporu na wysokości 10 737 pkt (szczyt z lutego). Wtedy wygenerowany zostanie kolejny sygnał kupna, po którym trend wzrostowy powinien sięgnąć znacznie wyżej niż 11 tys. pkt.

Jeżeli natomiast większą wiarygodność przyznamy trendowi bocznemu, to przełamanie oporu na 10 340 pkt nie będzie miało większego znaczenia dla rynku. W najlepszym wypadku pomoże to bykom dotrzeć do najważniejszej średnioterminowej bariery, która znajduje się na wysokości 11 tys. pkt.

Trudno ocenić, który opór ma w tej chwili większe znaczenie. Dlatego dobrym rozwiązaniem wydaje się podzielenie ewentualnych zakupów na dwie partie. Pierwsza zostanie uruchomiona, gdy Dow Jones przekroczy 10 340 pkt. Tak kupione akcje powinny być chronione dość bliskim zleceniem stop loss (np. w okolicy 10 120 pkt). Poziom ten warto będzie podnieść ponad cenę otwarcia pozycji, gdy indeks wzrośnie do oporu na 11 tys. pkt. Zwyżka ponad tę barierę będzie kolejnym sygnałem kupna.

Jeżeli byki nie zdołają pokonać żadnej z wymienionych barier podażowych, a trend zmieni się na spadkowy, to krótkoterminowy sygnał sprzedaży zostanie wygenerowany po przełamaniu 10 120 pkt.