Według wcześniej przyjętych założeń do budżetu, wydatki zostały zaplanowane na poziomie 207 mld zł. Dochody sięgną 172 mld zł. Czyli deficyt wyniesie ok. 35 mld zł. I - zdaniem wicepremiera Jerzego Hausnera - taki poziom zostanie zaakceptowany przez rząd.
Według założeń Ministerstwa Finansów, średnioroczna inflacja ma wynieść 3%, czyli mniej niż w tym roku (3,4%). Mniejszy ma być wzrost PKB - 5%, wobec 5,7% w tym roku. Jednak wzrost PKB będzie na tyle wysoki, że bezrobocie będzie nadal spadać - do 18,2%, z 19,3% na koniec tego roku. Złoty w 2005 roku ma się lekko wzmocnić.
Rząd liczy, że znaczne zmniejszenie deficytu budżetowego - aż o 1% PKB - poprawi oceny Polski w oczach inwestorów zagranicznych. Te nadzieje są całkiem realne. Kilka dni temu jeden z analityków Standard&Poor?s powiedział, że ta agencja ratingowa jest skłonna podnieść perspektywę ratingu (stanowiącą wskazówkę, czy ocena wiarygodności kredytowej kraju w najbliższym czasie wzrośnie czy spadnie). Będzie to możliwe dzięki wyższym dochodom i mniejszemu deficytowi.