- Nie mamy planów sprzedaży naszych strategicznych aktywów, w tym Możejek - powiedział agencji Reutera rzecznik Jukosu Aleksander Szadrin. Dziennik "Wiedomosti" napisał wczoraj, że Jukos już ma za sobą rozmowy w sprawie sprzedaży pakietu 53,6% udziałów w litewskiej rafinerii i chęć jego kupna wyraziło kilka rosyjskich firm. Do spółki w Możejkach, obok rafinerii, należy terminal przeładunku ropy na wybrzeżu Bałtyku o przepustowości 200 tys. baryłek na dobę. Jak poinformowało litewskie ministerstwo gospodarki, ewentualną sprzedaż papierów Możejki Nafta Jukos musiałby skonsultować z rządem Litwy, do którego należy 40,7% akcji spółki. Na razie tego nie zrobił.

Według informatorów "Wiedomosti", udziały Jukosu w Możejkach - w odróżnieniu od innych aktywów - nie są zamrożone przez rosyjską prokuraturę, bo koncern nie kontroluje ich bezpośrednio. Rosyjska gazeta twierdzi, że pieniądze z ich sprzedaży Jukos miałby wykorzystać na spłatę zobowiązań wobec fiskusa. Naftowy gigant w zeszłym miesiącu nie dotrzymał terminu zwrócenia 3,4 mld USD zaległych podatków za 2000 r. (twierdzi, że oddał 2 mld USD), a władze skarbowe już domagają się kolejnej gigantycznej kwoty 4,1 mld USD za 2001 r. Według wyceny giełdowej udziały Jukosu w Możejki Nafta są warte ok. 390 mln USD.

Inny rosyjski dziennik, "Kommiersant", napisał wczoraj, że Jukos powiadomił władze pięciu okręgów - Chanty-Mansyjska, Krasnojarska, Samary, Tomska i Irkucka - że przestanie płacić lokalne podatki i nie będzie płacić lokalnym podwykonawcom. Jako powód miał podać zamrożenie kont bankowych przez prokuraturę.

Reuters, Bloomberg