Przed rokiem BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego uplasował się na trzeciej pozycji w rankingu "Dużych Pereł polskiej gospodarki". W tym - sprzedaż przekroczyła miliard złotych, BSH awansował do grona "Wielkich Pereł", obejmując od razu pozycję lidera. Jaki jest Pański przepis na sukces?
Bardzo cieszę się z wyróżnienia, które otrzymał BSH na rynku polskim, na którym jesteśmy już 11 lat. Jesteśmy przedsiębiorstwem niemieckim (BSH Sprzęt Gospodarstwa Domowego wchodzi w skład niemieckiego koncernu BSH Bosch und Siemens Hausgeräte - red.), ale czujemy się tu jak na rodzimym rynku. W Łodzi mamy już dwie fabryki, w których zatrudniamy ponad 500 osób. Budujemy trzecią.
Odpowiadając na pytanie muszę nawiązać do filozofii, którą kierujemy się w BSH. To właściwie coś więcej niż tylko filozofia. Chcemy być benchmarkiem dla całej branży, we wszystkich dyscyplinach, w których działamy.
Co to oznacza w praktyce?
Tu w Polsce stanowimy część światowej drużyny BSH. Nasza firma jest tak zorganizowana, aby umożliwić współpracę w dziedzinie rozwoju i badań we wszystkich krajach, w których jesteśmy obecni. Dam przykład. W Polsce mamy fabrykę pralek. W Europie mamy ponadto jeszcze trzy inne zakłady produkujące pralki: w Turcji, Hiszpanii i Niemczech. Jeśli chodzi o płaszczyznę rozwoju i badań, wszystkie te fabryki tworzą jedną całość. Z drugiej strony, również konkurują ze sobą. Każda z nich stara się być najlepszą. Chodzi tu o zdrową konkurencję, o wzajemną wymianę informacji i współpracę. W otoczeniu silnej konkurencji na rynku daje nam to przewagę w kosztach produkcji. Należy również dodać, że ciągle poszukujemy innowacji. Pomysły pochodzą zarówno z działu produkcji, jak i działu sprzedaży, marketingu, serwisu klienta, logistyki... i to wszystko później widać w produkcie, co jest najważniejsze.