W piątek złoty otworzył się na poziomie 3,59 w relacji do dolara i 4,39 w relacji do euro, co odpowiadało odchyleniu od starego parytetu na poziomie 5,9%. Rano nasza waluta osłabiła się, a odchylenie spadło do najniższego w trakcie sesji poziomu 5,4%. Wyprzedaż zbiegła się z gwałtowną wyprzedażą forinta. W oczekiwaniu na dane o bilansie płatniczym złoty zaczął zyskiwać na wartości i przed samą publikacją odchylenie przetestowało 6%. Słabsze od oczekiwań wiadomości spowodowały nieznaczny spadek kursu złotego. Na koniec dnia dolar kosztował 3,578 zł, euro 4,399 zł, a odchylenie wyniosło 5,9%.

Nowy tydzień może być całkiem ciekawy. Z jednej strony, wydaje się, że nastrój sprzyja złotemu, z drugiej wydarzenia w makroekonomii i polityce mogą nie sprzyjać naszej walucie. Wtorkowe dane o inflacji będą według prognozy Pekao niższe od projekcji inflacyjnej NBP, co może wpłynąć na zmniejszenie skali oczekiwań rynku co do podwyżek stóp procentowych. Zagrożeniem dla złotego jest również sytuacja na Węgrzech. W środę minister finansów Tibor Draskovics ma opublikować nową prognozę deficytu budżetowego na ten rok. Podwyższenie prognozy może zakończyć się jego odejściem. To zostałoby bardzo negatywnie odebrane przez rynki i mogłoby zaszkodzić walutom naszego regionu.

Tekst wyraża osobiste poglądy autora