Od 1 stycznia eksport mięsa i mleka do Rosji będzie możliwy po spełnieniu dwóch warunków. Producent tych artykułów będzie musiał legitymować się jednolitym dla wszystkich państw Unii certyfikatem oraz pozytywną oceną rosyjskiej inspekcji. Kontrola jest dobrowolna i kosztuje 1200 USD (diety, pobyt oraz przelot inspektorów). Do tej pory skontrolowano 75 z 400 zakładów mięsnych i mleczarskich. Tylko 19 z nich uzyskało pozytywną ocenę. - Lista firm, które zyskały akceptację Rosjan, jest co najmniej dziwna - uważa Maciej Duda, prezes spółki, której zakład oceniono negatywnie.
PiS kontra Alsero
- Uprawnienia uzyskały w większości te zakłady, które współpracują z pochodzącą z Pruszkowa firmą eksportową Alsero - powiedział Szymon Giżyński, poseł PiS. - Od lat znane są znakomite stosunki prezesa tej firmy zarówno z szefem służb weterynaryjnych Rosji, jak i polskim głównym lekarzem weterynarii - dodał.
Zdaniem PiS, wyniki kontroli nie mają nic wspólnego z wymogami sanitarnymi i świadczą, że ktoś "pomógł" inspektorom w podjęciu decyzji. W ocenie posłów takim przykładem protekcji jest zatrudnienie w Alsero na etacie stałego przedstawiciela rosyjskich służb weterynaryjnych.
Dlatego partia domaga się od premiera Marka Belki interwencji w tej sprawie. - Uważamy, że zbadać to powinna Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego oraz prokuratura - powiedział Marek Jurek, wiceprezes PiS.