Według M. Szakun, projekt ustawy o upadłości konsumenckiej, nad którym pracuje teraz parlament, ma wady. - Po pierwsze, z prawa do całkowitego oddłużenia może skorzystać każdy dłużnik. W ten sposób kształtuje się w społeczeństwie przekonanie że można, zgodnie z prawem, nie wywiązywać się ze swoich zobowiązań. Możliwość ogłoszenia upadłości powinna być zawężona tylko do osób, które stały się niewypłacalne nie z własnej winy - mówi M. Szakun.
Kolejna wada projektu to, jej zdaniem, wstrzymanie naliczania odsetek przeciwko dłużnikowi od momentu, gdy złoży on wniosek o ogłoszenie upadłości. - Dłużnik nie ma obowiązku powiadomienia wierzyciela o złożeniu wniosku. A wierzyciel musi wstrzymać pobieranie odsetek - mówi M. Szakun. Problem ten jest zupełnie inaczej rozwiązany w przepisach o upadłości przedsiębiorstw. Wstrzymanie naliczania odsetek następuje dopiero w momencie wydania przez sąd postanowienia o upadłości. Według przedstawicielki KPF, niejasne są też procedury tworzenia tzw. konsumenckich kolegiów orzekających, które mają rozstrzygać o upadłości osób fizycznych (mają być tworzone przy Urzędzie Ochrony Konkurencji i Konsumentów).
M. Szakun krytykuje też poselskie propozycje dotyczące wprowadzenia maksymalnej stawki oprocentowania kredytów w Polsce. W parlamencie równolegle toczą się prace nad dwoma projektami. PiS proponuje nowelizację ustawy o kredycie konsumenckim i wprowadzenie górnego limitu oprocentowania na poziomie 150% odsetek ustawowych. SLD przygotowało natomiast projekt nowelizacji kilku ustaw, m.in. kodeksu cywilnego. Posłowie z tej partii chcą, aby obowiązywał górny limit oprocentowania dla wszelkiego rodzaju kredytów.
Według M. Szakun, projekty nowych przepisów nie są korzystne dla pożyczkobiorców i tylko pozornie chronią ich interesy. Wejście w życie proponowanych ustaw spowoduje jej zdaniem: ograniczenie oferty kredytowej dla osób fizycznych, podrożenie niektórych pożyczek oraz zmniejszenie dostępności do kredytów.
- Założenia projektów o upadłości konsumenckiej i przeciwdziałaniu lichwie są korzystne, ale ich efekt będzie dla konsumentów katastrofalny - twierdzi też Marta Penczar z Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. Jej zdaniem, receptą na poprawę ochrony dłużników jest wzrost konkurencyjności na rynku usług finansowych, lepsze informowanie klientów o produktach, a także rozwój elektronicznych kanałów dystrybucji.