Tak. To duża i realna szansa. Trwają już końcowe prace nad przyznaniem certyfikatów, wymaganych w Unii Europejskiej, dla naszego bloku operacyjnego w szpitalu w Gdańsku. W momencie gdy otrzymamy potwierdzenie naszej jakości, a spodziewam się, że nastąpi to najdalej za miesiąc, będziemy kontynuowali rozmowy w sprawie leczenia pacjentów brytyjskich. Dla nich specjalistyczne zabiegi u nas będą sporo tańsze niż w Wielkiej Brytanii. Będziemy też starali się przyciągnąć pacjentów z innych państw. Gdańsk co roku odwiedza mnóstwo zagranicznych gości. Czas, żeby zaczęli także przyjeżdżać do nas na leczenie. Tańsze, a tak samo dobre jakościowo jak u nich.
Cena emisyjna akcji została ustalona na 2,8 zł. Bankowy Dom Maklerski wycenił akcje spółki na 2,9 zł. Czy taka jest realna wartość papierów spółki?
Nie jest to wysoka cena. Ale mam nadzieję, że ustalając ją na takim poziomie, dajemy możliwość wielu osobom zainwestowania w nasze przedsięwzięcie. Jest to nowy dział na giełdzie i nie wszyscy zdają sobie jeszcze sprawę, że na leczeniu po prostu można zarobić. Przy cenie na poziomie 2,8 zł za akcję wpływy z emisji pozwolą nam zrealizować wcześniejsze plany. Jednocześnie będziemy starali się uwzględnić inne sposoby finansowania działalności, jak np. leasing sprzętu medycznego.
Swissmed jest pierwszą firmą zajmującą się służbą zdrowia, która wybiera się na giełdę. Czy droga, którą Państwo wybrali, może zachęcić inne spółki o podobnym charakterze działalności do wejścia na GPW?
Myślę, że tak. Z tego co mi wiadomo, to do instytucji finansowych, które pomagają w upublicznieniu, zgłaszają się już kolejne firmy medyczne. Chcą iść naszym śladem. Rynek usług medycznych jest szalenie ciekawy z punktu widzenia inwestorów. Tym bardziej Swissmed, który oferuje kompleksowe leczenie, łącznie ze szpitalnym. To jest rzecz niespotykana jeszcze w Polsce, za to od wielu lat prowadzona z powodzeniem na zachodzie Europy i w USA.
Dziękuję za rozmowę.