Wczorajsza sesja nie przyniosła większych zmian w obrazie rynku. Jedynym faktem godnym uwagi jest spadek wartości kontraktu i wartości indeksu, choć jest on na tyle mały, że trudno wyciągać na jego postawie daleko idące wnioski. Faktycznie bowiem sesja była po prostu nudna.
Nie ma co płakać. Na szczęście mamy ją już za sobą. Teraz skupmy się nad tym, co nas może czekać w najbliższych dniach. Notowania zakończyły się lekkim spadkiem, ale chyba jeszcze nie można nawet mówić o korekcie. W tej chwili jest to tylko zatrzymanie wzrostu. Korekta jest jednak dość prawdopodobna. Zauważmy, że od połowy sierpnia ceny cały czas rosną. Właściwie tylko jeden dzień (25 sierpnia) był zdecydowanie spadkowy. Realizacja pokaźnych zysków kusi. Tym bardziej że wzrost w takiej skali był raczej nieoczekiwany.
Czy to początek spadku, czy też jedynie kolejny przystanek przed dalszą zwyżką, teraz tego nie wiemy. Dowiemy się oczywiście po fakcie. Nie znaczy to jednak, że mamy siedzieć z założonymi rękami. Problem w tym, że na razie nie pojawił żaden sygnał sprzedaży, a zatem nie można jeszcze stawiać pieniędzy na spadek cen. Można przypuszczać, że rynek w ciągu najbliższych dni będzie podlegał wahaniom, które w konsekwencji wykreślą jakąś formację, na której będzie można oprzeć zlecenie sprzedaży.
Jeśli pojawi się spadek, to gdzie może on zaprowadzić? Załóżmy, że będzie to tylko korekta, choć można brać po uwagę także inne scenariusze. Dość prawdopodobny wydaje się w tej chwili spadek do okolic górnego ograniczenia konsolidacji, w której wcześniej rynek przebywał przez cztery miesiące. Tu popyt powinien być już mocniejszy, a przynajmniej podaż słabsza. Po sile odbicia poznamy, czy ten spadek to tylko korekta, czy też korektą był wzrost z ostatniego miesiąca.