Ministerstwo przeprowadziło wczoraj drugą aukcję 12-letnich obligacji. Na ofertę o wartości 0,5 mld zł inwestorzy odpowiedzieli popytem na poziomie 1,75 mld zł. Wszystkie papiery zostały sprzedane. Resort zorganizował też przetarg dodatkowy. Wystawił na sprzedaż obligacje za 100 mln zł. Popyt wyniósł 70 mln zł. Średnia cena na aukcji była wyższa niż przed miesiącem: wzrosła do 928,48 zł z 904,1 zł w sierpniu.
Nowe obligacje są tak skonstruowane, aby chronić kapitał przed spadkiem wartości wywołanym inflacją. Ich nominał jest indeksowany wskaźnikiem cen konsumpcyjnych. W ten sposób powstaje baza, od której naliczane są odsetki. Są one stałe i wynoszą 3% w skali roku.
Dlaczego banki kupują obligacje indeksowane, skoro ekonomiści twierdzą, że inflacja przestanie już rosnąć? - Nawet po uwzględnieniu tego faktu wydają się one dosyć atrakcyjne - twierdzi Maciej Słomka, szef dealerów obligacji w banku Pekao.
Według Tomasza Sikory, szefa dealerów obligacji w BRE Banku, realna rentowność 12-letnich obligacji wynosi ok. 3,75%. - Banki zakładają średnioroczną inflację w najbliższych 12 latach na poziomie około 3,5%. Razem daje to nominalną rentowność w granicach 7,25% - wyjaśnia. Dla porównania, dochodowość papierów 10-letnich wynosi 6,76%. - Z takich szacunków wynika, że 12-latki są bardziej rentowne. Ale trzeba pamiętać, że prognozy dotyczące inflacji w tak długim okresie obarczone są ogromnym ryzykiem - mówi specjalista.
Odsetki bez zmian