- Zamierzamy przeznaczyć na inwestycje aż 15 mld dolarów rocznie, z tej kwoty ok. 10% będzie przeznaczone na eksplorację złóż naftowych - zapowiedział w Londynie Jeroen van der Veer, prezes brytyjsko-holenderskiego koncernu, trzeciego co do wielkości na świecie wśród notowanych na giełdach przedsiębiorstw naftowych. Inwestycje mają dotyczyć przede wszystkim Azji, gdzie popyt na ropę rośnie najszybciej.
Prezes jest spokojny, że znajdzie środki na tak duże inwestycje. Pomoże w tym zapowiedziana właśnie sprzedaż aktywów za 12 mld USD, a także wysokie ceny ropy, które powodują, że koncerny naftowe notują bardzo wysokie zyski. Prezes J. van der Veer uważa, podobnie jak szef konkurencyjnego koncernu BP - John Browne, że ceny ropy utrzymają się na wysokim poziomie.
Holender został nowym prezesem Shella w styczniu br. Do zmian w zarządzie doszło w związku z aferą, która wybuchła wokół spółki. Okazało się, że przez wiele lat przeszacowywała ona wielkość rezerw. W efekcie utraciła zaufanie inwestorów (akcje spółki zdrożały w tym roku zaledwie o 2%, pomimo świetnej koniunktury dla branży) i musiała zapłacić karę w wysokości 150 mln USD.
Inwestorzy nieufnie odnieśli się do zapowiedzi nowego prezesa. - Na razie są to tylko optymistyczne zapowiedzi, zobaczymy jak będzie to wyglądać w praktyce - powiedział agencji Bloomberga Peter Hitchens, analityk z londyńskiego biura CAI Cheuvreux. Kurs Shella spadł przed południem w Londynie o ponad 2%.
Bloomberg