Reklama

Brok-Strzelec - bardzo ważny trzeci kwartał

Przejęcie słupskiego Broka przez krakowski browar Strzelec nie wypaliło - zadłużona spółka nie przynosiła zysków. Ale prezes Adam Brodowski, jeden z architektów połączenia, utrzymał stanowisko. Mało tego - na początku roku udało mu się przekonać inwestorów, żeby powierzyli mu 62,5 mln zł.

Publikacja: 23.09.2004 08:17

Najwyższe przychody netto ze sprzedaży w historii Brok-Strzelec miał na koniec 2002 r., niedługo po tym, jak doszło do połączenia Strzelca z Brokiem. Za cztery kwartały narastająco wynosiły wtedy 175,9 mln zł. Po pięciu obniżyły się do 101,4 mln zł na koniec marca br. To oznacza spadek o ponad 40%.

Tylko dobre informacje

Spadek sprzedaży na dobre rozpoczął się w drugim kwartale 2003 r. Ale zarząd nie eksponował za bardzo tego faktu, podkreślając w komentarzu do raportu, że "w II kwartale 2003 roku Grupa zanotowała wzrost przychodów ze sprzedaży produktów o prawie 5%".

Menedżerowie zapowiedzieli koniec sprzedaży mniej rentownych marek i zaprzestanie dystrybucji produktów przez Firmę Handlową Brok-Strzelec. Czyli z jednej strony spróbowano zwiększyć rentowność sprzedaży, z drugiej ograniczyć koszty. Działania powiodły się połowicznie. Marża brutto ze sprzedaży wynosiła po pierwszym półroczu 2003 r. prawie 60%. Po pierwszym kwartale tego roku osiągnęła najwyższy poziom w historii - 121%. W ostatnim raporcie spadła do 114,4%. Dzięki temu, pomimo znacznego spadku przychodów zysk brutto ze sprzedaży nie tylko nie obniżył się, ale nawet nieznacznie wzrósł. Po drugim kwartale 2003 roku wynosił 55,3 mln zł, teraz sięga 57,4 mln zł. Wydawałoby się - świetnie. Medal ma jednak też drugą stronę. Koszty sprzedaży w połowie 2003 roku stanowiły 1/3 przychodów, teraz przekraczają 50%. Wzrosły z 49,6 do 56,4 mln zł.

Cytowany fragment komentarza spółki do wyników za drugi kwartał jest dla Brok-Strzelca bardzo charakterystyczny. System Emitent firma stara się wykorzystywać przede wszystkim do przesyłania dobrych wiadomości. Na przykład co miesiąc informuje, że przychody ze sprzedaży rosną w porównaniu z 2003 r. Ponieważ ten należał do najgorszych w historii spółki, pobić zeszłoroczne rezultaty nie jest trudno.

Reklama
Reklama

Gorszych wiadomości trzeba doszukiwać się w raportach finansowych Broka samemu. Na przykład w ostatnim skonsolidowanym raporcie kwartalnym za 2003 r. skumulowana strata netto za 12 miesięcy wyniosła 10,1 mln zł. W raporcie rocznym urosła już do 13,4 mln zł.

Wciąż wysokie zobowiązania

Pierwsza próba rozwinięcia działalności zakończyła się umiarkowanym powodzeniem. Wprawdzie przychody ze sprzedaży spółki znacznie wzrosły, ale jednocześnie firma wpadła w pułapkę zadłużenia. Jeszcze na koniec pierwszego kwartału 2000 roku kapitał własny był wyższy od zobowiązań (krótko- i długoterminowych łącznie). Wynosił 34 mln zł, zobowiązania nie przekraczały 23 mln zł. Po drugim kwartale 2002 roku kapitał obniżył się do 30 mln zł, zobowiązania osiągnęły 105 mln zł. Dopiero przeprowadzona w pierwszym kwartale tego roku emisja akcji i obligacji zamiennych na akcje przywróciła właściwe propor-cje między kapitałem własnym i obcym. Wskaźnik ogólnego zadłużenie spadł do przyzwoitej wartości 1,4.

Pozyskanie pieniędzy (w pierwszym kwartale firma sprzedała akcje za 42,5 mln zł i obligacje zamienne na akcje za 15 mln zł) pozwoliło spółce jedynie ugasić pożar - spłacić najpilniejsze zobowiązania, zmienić nieznacznie ich strukturę (odsunąć obciążenia w przyszłość) i powiększyć kapitał obrotowy. Nadal jednak musi oddać wierzycielom ponad 120 mln zł, z czego 78 mln zł stanowią zobowiązania krótkoterminowe. "Na zrealizowany po II kwartale wynik finansowy istotny wpływ miały koszty finansowe związane z obsługą znaczącego zadłużenia spółki" - czytamy w raporcie. Na spłatę kredytów i pożyczek spółka wydała 2,6 mln zł, a 240 tys. zł kosztowały odsetki.

Jak szybko rozwija się

Brok-Strzelec

Reklama
Reklama

Z przesyłanych przez firmę informacji o wynikach sprzedaży wynika, że przychody są nawet o 40% wyższe niż przed rokiem. Światło na tempo, w jakim rozwija się spółka, rzuca spojrzenie na wyniki w ujęciu narastającym za cztery kwartały. Po pięciu kolejnych spadkach, po drugim kwartale obroty wzrosły o 6,1%, do 107,6 mln zł. Negatywny trend został przełamany. Jednak Strzelec rozwijał się szybciej, kiedy działał jako samodzielna spółka - między czwartym kwartałem 1998 r. i drugim kwartałem 2002 r. w kolejnych raportach przychody wzrastały (średnio) o 10%.

Pewien dyskomfort akcjonariuszy może budzić wzrost kosztów produktów, towarów i materiałów o 9,2%. To więcej niż zwyżka przychodów. Marża brutto ze sprzedaży lekko spadła. W czasie kiedy spółka traciła rynek koszty produktów, towarów i materiałów obniżały się szybciej niż przychody. W porównaniu z rekordowym czwartym kwartałem 2002 r. spadły ponad 60%. Jeśli ten korzystny trend zostanie odwrócony, kłopoty spółki ponownie zaostrzą się.

Co jednak warte podkreślenia - w drugim kwartale nie zwiększyły się koszty sprzedaży i koszty ogólnego zarządu. Dzięki temu zysk ze sprzedaży (tylko w drugim kwartale) przekroczył 2 mln zł. Tak dużo w ostatnich latach firma nie zarabiała. Narastająco ta pozycja w rachunku wyników wciąż wykazuje ponad 5-milionowy deficyt.

Co dalej?

"W I kwartale zakończono trwający od roku proces restrukturyzacji finansowej emitenta, którego celem była poprawa poziomu płynności finansowej przedsiębiorstwa" - czytamy dalej w raporcie. Na początku roku spółka rozpoczęła wymianę opakowań na południu Polski, "która ma kluczowe znaczenie dla wzrostu sprzedaży". Efekty tych działań były już widoczne w II kwartale, w pełni ujawnić mają się w trzecim. Firma narzekała też na wysoki kurs euro, od którego uzależniona jest cena głównego surowca do produkcji (słodu) oraz puszek aluminiowych. Euro jest najtańsze w odniesieniu do złotego od ponad roku. Jeśli zatem przy tak sprzyjających warunkach spółka nie potwierdzi korzystnych trendów w wynikach, bardzo wątłe zaufanie rynku do prezesa Brodowskiego legnie w gruzach.

Kolejny wzrost przychodów i utrzymujące się na tym samym poziomie koszty dadzą nadzieję, że o ile nie powiodła się próba ekspansji poprzez przejęcia, może sukces przyniesie rozwój organiczny. Tylko czy można małym kosztem odzyskać udział w bardzo konkurencyjnym rynku piwa? Szczególnie kiedy bardzo ograniczono zakaz reklamy alkoholu w telewizji?

Reklama
Reklama

Technicznie interesujący

W przybliżeniu co dziesiąta spółka notowana na giełdzie ma niższy kurs niż na ostatniej sesji zeszłego roku. W tej grupie znajduje się Brok-Strzelec. Trend w dalszym ciągu jest spadkowy, ale to może się zmienić. W połowie sierpnia notowania spadły do 1,4 zł, poziomu, na którym tradycyjnie dochodzi do zmiany trendu. Podobnie było i tym razem - w ciągu czterech tygodni notowania wzrosły o ponad 20%. Wykres kursu próbuje przełamać najważniejszą spadkową linię trendu. Na razie bezskutecznie. Jednak na wykresie widać dość solidne podstawy do zbudowania odwróconej głowy z ramionami, z linią szyi na 1,75 zł. To formacja zapowiadająca zwyżkę notowań. Linia trendu spadkowego jest ostatnią przeszkodą. Dlatego wyniki finansowe za III kwartał będą takie ważne. Choć spółka przez lata rozczarowywała inwestorów, to na polskim rynku akcji nie trzeba wiele, żeby zabłysnąć.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama