Rynek najwyraźniej dostał małej zadyszki. Właściwie od chwili pokonania przez WIG20 poziomu 1800 punktów optymizm stał się towarem dość deficytowym, a na parkiecie zapanowało nerwowe wyczekiwanie. Właściwie taką sytuację można było obstawiać w ciemno. Piątkowy rekord wszech czasów ustanowiony przez WIG został skrzętnie odnotowany przez prasę (w niektórych przypadkach na pierwszej stronie), co historycznie rzecz biorąc najczęściej oznaczało zakończenie pewnej tendencji, a przynajmniej solidną jej korektę. Tak było między innymi po kwietniowym szczycie. Również teraz sytuacja rozwija się podobnie, choć na razie trudno mówić o pełnej analogii. Faktem jest, że trend wzrostowy, który od połowy sierpnia wyniósł WIG20 o około 200 punktów w górę, został powstrzymany, ale sygnałów sprzedaży jeszcze nie ma. Naruszenie poziomu 1800 pkt jest zbyt słabe, aby podejmować decyzję o opuszczeniu rynku. Poza tym aktywność inwestorów też nie była oszołamiająca, co jednoznacznie wskazuje na korekcyjny charakter osłabienia. Niemniej jednak mając w pamięci kwietniowy odwrót od akcji, warto zachować zdwojoną czujność.
Tłem aktualnej kondycji warszawskiej giełdy były środowe spadki za oceanem, gdzie inwestorzy przestraszyli się skutków huraganów na południu USA. W kraju GUS podał wyniki sprzedaży detalicznej w sierpniu. Odbiegały one znacząco in minus od oczekiwań analityków, co też raczej nie poprawiło inwestorom humorów. Najważniejsze jednak będą piątkowe dane o inflacji i przewidywania dotyczące kolejnych decyzji RPP. Miejmy nadzieję, że nie będzie takiego szumu informacyjnego, jak wczoraj w przypadku Elektrimu, gdy prasa na podstawie informacji z 7 września podała, iż DT nie zamierza kupić udziałów w PTC. Rzecznik niemieckiej spółki zdementował te doniesienia.
Zwróć uwagę na:
Fasing - wiele wskazuje na to, że walor zakończył korektę dynamicznej zwyżki. Potwierdzeniem tego faktu będzie przebicie szczytu na poziomie 8,60 zł.